Bruksela reanimuje unijną konstytucję

Komisja Europejska włącza się do reanimacji unijnej konstytucji

W odróżnieniu od europarlamentu Komisja odradza pośpiech. To dobra wiadomość dla polskiego rządu, który dostanie co najmniej rok, by przygotować własne stanowisko w tej sprawie.

Eurokonstytucja nie jest martwa, wbrew temu, co mówią i sądzą niektórzy politycy. Teraz już także Komisja Europejska zaczęła myśleć o tym, kiedy i w jaki sposób Unia Europejska może zreformować i uporządkować swoje podstawy prawne. W najbliższym czasie Komisja opublikuje w tej sprawie oficjalny dokument. O tym, co powinno się w nim znaleźć, od czwartku dyskutuje wszystkich 25 komisarzy unijnych, którzy w malowniczym Lanaken urządzili sobie dwudniową burzę mózgów.

Mimo pozorów dyskrecji sporo informacji z tego spotkania już wyciekło. Wiadomo, że nikt w Brukseli nie wierzy już, by problem eurokonstytucji został rozwiązany jeszcze w tym roku. - Nie ma możliwości, żeby państwa członkowskie podjęły decyzję już w czerwcu tego roku, tak jak planowano. W Unii nie ma w tej chwili zgody co do tego, jak postępować dalej - tłumaczy nam jeden z wysokich rangą unijnych urzędników Komisji.

Opóźnienie nie będzie jednak bardzo długie. Decyzja o wznowieniu prac nad europejską konstytucją mogłaby zostać wznowiona już w 2007 r., dokładnie w 50. rocznicę podpisania traktatów rzymskich, dzięki którym mogła się narodzić Europejska Wspólnota Gospodarcza, protoplastka dzisiejszej Unii Europejskiej.

Pierwsza połowa 2007 r. byłaby tym lepszym momentem, że właśnie wtedy pracom Unii przewodniczyć będą Niemcy. Niemiecka kanclerz Angela Merkel jest zadeklarowaną zwolenniczką leżącego dziś na stole tekstu eurokonstytucji.

Co będzie się działo do 2007. lub najpóźniej do 2008 r.? Komisja uważa, że przez te kilkanaście miesięcy oczekiwania trzeba skupić uwagę polityków (ale także opinii publicznej w Europie) na kilku konkretnych projektach, zwłaszcza na europejskiej polityce energetycznej, tworzeniu unijnej polityki imigracyjnej. Dodatkowo Komisja chce usprawnić bieżące działania Unii, wprowadzając korekty do już istniejących i obowiązujących traktatów.

Dokładnie to samo proponuje Francja. Władze w Paryżu oficjalnie zaproponowały, by w takich dziedzinach jak współpraca policyjna lub prawo pracy rządy nie mogły już więcej stosować narodowego weta. Decyzje podejmowano by większością głosów - nawet jeśli niektóre państwa byłyby przeciw. Francja proponuje też, by dać więcej władzy szefowi unijnej dyplomacji - obecnie tę funkcję sprawuje Hiszpan Javier Solana. Przewodniczący Komisja Europejski otwartym tekstem mówi, że ten pomysł uważa za trafiony. - To są bardzo dobre propozycje - powiedział "Gazecie" Barroso. - Skoro nie możemy mieć teraz konstytucji, to wyciśnijmy, ile tylko się da, z już obowiązujących traktatów.