Watykanista: Prezerwatywa pozostanie wyjątkowym rozwiązaniem

Tomasz Bielecki: Co Kościół naprawdę szykuje w sprawie prezerwatyw?

Sandro Magister , watykanista tygodnika "L'Espresso": - Zamieszanie wokół tej sprawy to z jednej strony wynik wyolbrzymienia wypowiedzi kardynałów przez media, a drugiej strony - lęku hierarchów przed niewłaściwym zrozumieniem. Stąd ich ostatnie zapewnienia, że w sprawie etyki seksualnej nic się nie zmienia.

Coś się jednak dzieje?

- Jest pewne, że Kongregacja Doktryny Wiary jeszcze pod rządami Josepha Ratzingera zleciła innym watykańskim dykasteriom ekspertyzy na temat AIDS i użycia prezerwatyw. Obecnie analizy spływają do Kongregacji. Za kilka miesięcy mogą, ale nie muszą przerodzić się one w oficjalny dokument Kościoła.

Czy przyniesie on jakąś zmianę w dotychczasowym nauczaniu?

- Stosowanie prezerwatyw w małżeństwach, w których jeden małżonek ma HIV/AIDS, już teraz jest uznawane za dopuszczalne przez ogromną liczbę teologów i księży. Nie zmuszają oni dotkniętych chorobą małżonków do abstynencji seksualnej. Jeśli dokument papieski się ukaże, to najpewniej potwierdzi to wyjątkowość rozwiązania, ale jego głównym celem będzie podkreślenie, że - pomimo jasno opisanych wyjątków - antykoncepcja jest zła. Dlatego użycie prezerwatywy przez chorego małżonka jest nazywane "mniejszym złem", które jest wymuszone przez zagrożenie śmiercią.

Jak te słowne subtelności mogą wpłynąć na praktykę?

- Jeśli prezerwatywy są nadal złem, to Kościół chyba nie zgodzi się na ich powszechne użycie w prewencji HIV np. w Afryce. Główną propozycją katolików będzie nadal abstynencja seksualna i wierność, o którą narkomanów czy innych ludzi proszących o pomoc nie pytają świeckie instytucje pracujące wśród biedoty. One nie sprawdzają, czy prezerwatywa będzie użyta w relacji z małżonkiem.