Decyzja WSA w sprawie uchodźcy wietnamskiego

47-letni opozycjonista wietnamski Nguyen Lam, poeta i działacz społeczny, nie zostanie odstawiony do kraju. Zdaniem jego obrońców grozi mu tam długoletnie więzienie

Lam siedzi już prawie rok w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców w Lesznowoli. Wczoraj nie było go na sali wojewódzkiego sądu administracyjnego, bo nie miał jak dotrzeć z ośrodka. WSA uchylił odmowną decyzję Urzędu ds. Repatriacji i Cudzoziemców (URiC), który odmówił Lamowi statusu uchodźcy.

WSA nie podoba się, że Rada Uchodźców, do której Lam się odwołał, ograniczyła się do powielenia wcześniejszego orzeczenia Urzędu ds. Repatriacji i Cudzoziemców. "Trzeba najpierw przeprowadzić dowód, a dopiero później go ocenić" - podkreślił WSA.

Lam jest jednym z sześciu Wietnamczyków, którzy starają się od dwóch lat bezskutecznie o status uchodźcy w Polsce. Dwukrotnie uciekał z Wietnamu, kraju komunistycznego oskarżanego o łamanie praw człowieka. Po pierwszej nieudanej próbie w 1988 r. został osadzony na pięć lat w więzieniu. Do Polski przybył przez zieloną granicę w 2003 r.

Obrońca Wietnamczyków Robert Krzysztoń zamierza ponownie wystąpić o status uchodźcy dla Lama. Będzie się domagał, by URiC przesłuchał świadków ze Stowarzyszenia na rzecz Demokracji w Wietnamie. Ta znana organizacja demokratów wietnamskich z siedzibą w Paryżu gotowa jest poręczyć za szóstkę Wietnamczyków, że nie udają opozycjonistów, ale nimi są. Na status uchodźcy nie ma większych szans, lecz Lam może liczyć na tzw. pobyt tolerowany.

Dwa tygodnie temu URiC odmówił kolejnemu uchodźcy. Chodzi o Nguyena Van Dinh, starszego wietnamskiego zboru protestanckiego. Uciekł z Płaskowyżu Centralnego w Wietnamie, gdzie dochodzi do represji wobec mniejszości. Jemu również URiC odmówił przyjęcia.