Paweł Zalewski na MSZ

Jeśli minister spraw zagranicznych Stefan Meller poda się do dymisji, jego miejsce zajmie Paweł Zalewski, poseł PiS i szef komisji spraw zagranicznych Sejmu - dowiaduje się ?Gazeta?

Andrzej Lepper oburzał się w sobotę na deklarację szefa MSZ, że nie pozostanie w rządzie, w którym będzie Samoobrona i Lepper. - Pan minister Meller robi z siebie, żeby nie powiedzieć błazna, to człowieka niepoważnego. Mógł to zdanie wypowiedzieć wtedy, kiedy Samoobrona głosowała za poparciem rządu, w którym on się znalazł, a nie dzisiaj mówić, że jak Lepper - to nie on.

- Jeżeli chodzi o błazna, to chcę powiedzieć jako historyk, że jest w dziejach Polski taki wspaniały błazen, nazywał się Stańczyk, i byłbym gotowy się podjąć tej roli, ale nie na dworze Andrzeja Pierwszego - powiedział wczoraj szef MSZ Stefan Meller. Tym samym po raz kolejny potwierdził, że z chwilą wejścia do rządu Samoobrony odda się do dyspozycji premiera.

Na celną ripostę obecnego ministra nie trzeba było czekać długo, ale na nowego ministra możemy poczekać jeszcze kilka tygodni.

Nasi rozmówcy z otoczenia premiera mówią, że jeśli Meller poda się do dymisji, być może będzie jeszcze sprawował swe funkcje przez kilka tygodni, by dokończyć pewne sprawy - np. nominacje ambasadorskie.

Dziś późnym wieczorem szef MSZ ma sie spotkać z premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem. - Być może wyjaśnią sobie sprawę przyszłości ministra w rządzie - mówi "Gazecie" doradca premiera ds. zagranicznych Ryszard Schnepf. - Domyślam się, że minister Meller odczuwa pewien dyskomfort, szczególnie po tej nieeleganckiej wypowiedzi przewodniczącego Leppera.

Kto więc zastąpi Mellera?

- Nie szef MON Radek Sikorski, nie sekretarz stanu w MSZ Anna Fotyga, ale Paweł Zalewski - mówi nam jeden z wysokich rangą urzędników MSZ. - Nie ma tak wielkiego doświadczenia jak Sikorski, ale szybko się uczy, a co najważniejsze - jest politykiem rządzącej partii - dodaje.

Również w Kancelarii Prezydenta można usłyszeć, że to właśnie Zalewski, członek zarządu głównego PiS i szef sejmowej komisji spraw zagranicznych, ma największe szanse na przejęcie schedy po Mellerze.

Od wczoraj na prasowej giełdzie pojawiło się też nazwisko prof. Wojciecha Roszkowskiego, historyka, eurodeputowanego PiS. Część polityków PiS nie chce jednak powtarzać wariantu Mellera - intelektualisty bez mocnych korzeni w polityce.

Wszystko wskazuje więc na Zalewskiego. W 1990 r. ukończył historię na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 80. w podziemnym Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu w zespole ds. szkolnictwa wyższego. Do 1991 r. doradzał ministrowi edukacji. W latach 1991-93 był posłem Unii Demokratycznej. Był asystentem w Szkole Głównej Handlowej, pracował w jednej z międzynarodowych firm doradztwa personalnego. Od 2002 r. był członkiem Zarządu Głównego PiS. Potem przez rok zarządzie województwa mazowieckiego. Teraz wszedł do Sejmu z listy PiS z Sieradza.

Jako szef komisji spraw zagranicznych dał się poznać jako zwolennik ścisłej współpracy z USA i silnej pozycji Polski w Unii uzyskanej dzięki elastycznym sojuszom - z Francją, Wielką Brytanią, krajami Grupy Wyszehradzkiej.

Uważa, że polską specjalnością w Unii powinna być polityka wschodnia - wobec Ukrainy i Białorusi. Komentując w lutym sejmowe exposé min. Mellera zapewniał, że Polsce zależy na "rozwijaniu przyjacielskich kontaktów z Niemcami", ale jednocześnie krytykował zaangażowanie Berlina w budowę gazociągu bałtyckiego omijającego Polskę.

Zdaniem naszego źródła w MSZ "prawicowa" frakcja w resorcie czeka z utęsknieniem na Zalewskiego. Liczą na to, że kiedy w fotelu ministra zasiądzie polityk rządzącego ugrupowania, mający dobre kontakty zarówno z prezydentem, jak z i premierem, to politykę zagraniczną zacznie robić i kontrolować MSZ, a nie jak dotąd kancelarie premiera i Prezydenta.

Dziś zagraniczni partnerzy muszą często prowadzić negocjacje z kilkoma różnymi ośrodkami naraz - Pałac Prezydencki kontroluje bowiem politykę wobec Rosji, Ukrainy i Białorusi, a kancelaria premiera ma decydujący głos w sprawach Unii Europejskiej.

Nazwisko Zalewskiego pojawiało się już na prasowej giełdzie, choć sam Zalewski zapewnia nas, że nie ma w tym udziału. - Wiele zależeć będzie od premiera, a ja należę do tej grupy osób, która namawia Mellera by został - zapewnia Zalewski. Według niego "Meller nie ma powodów by odchodzić, gdyż wejście Leppera do rządu nie zmieni głównych wektorów polskiej polityki zagranicznej".

Dymisja Mellera zdaje się być jednak przesądzona - gdyż minister poeta nie chce być w jednym rządzie z populistą i dawnym awanturnikiem politycznym.