Kto sprawdzi matury?

Chociaż matura za dziesięć dni, to okręgowe komisje egzaminacyjne wciąż szukają egzaminatorów. Czy maturzyści dostaną na czas świadectwa?

Maturzystów jest prawie pół miliona. Każdy zdaje obowiązkowo trzy przedmioty. I jeszcze przedmioty dodatkowe. To ok. dwóch milionów prac. Kto je sprawdzi?

Renata Jarosz, polonistka z krakowskiego VIII LO, matur sprawdzać nie będzie. Odmówiła podpisania umowy z okręgową komisją egzaminacyjną. - Nie zgadzam się z formułą pisemnej matury z polskiego. System, który każe premiować przeciętnych uczniów, a nie pozwala nagrodzić zdolnych, którzy świetnie piszą, jest niesprawiedliwy. Stawki zaproponowane przez ministerstwo też się liczą. Jeden arkusz poprawiam godzinę, półtorej. 12 zł brutto od pracy to za mało.

Tak jest w całym kraju. Komisja w Jaworznie (podlega jej województwo śląskie) przeszkoliła 1600 egzaminatorów z polskiego. Ale do pracy podczas matur z trudem udało się namówić około tysiąca. - Jakoś musimy sobie poradzić. Każdy egzaminator będzie musiał jednak sprawdzić 75 prac - mówi dyrektor OKE w Jaworznie Roman Dziedzic

- To rodzaj protestu. Nauczyciele próbują pokazać, że nie podobają im się stawki. A angliści mówią wprost, że ocenianie matur ich nie interesuje, bo na rynku pracy są dla nich lepiej płatne oferty - dodaje Dziedzic

Co z tym fantem zrobić?

- Nie jestem zwolenniczką karania i przymusu, być może nauczyciele potrzebują jakiejś zachęty - mówi Wiesława Zewald, dyrektorka OKE w Łodzi (podlega jej woj. łódzkie i świętokrzyskie). W tym regionie kłopotów ze znalezieniem egzaminatorów było sporo. Potrzebnych jest 616 anglistów, ale do pracy w czasie matur zgłosiło się o stu mniej! - Wielu odmówiło podpisania umowy z uzasadnionych przyczyn: maj to czas, kiedy odbywają się komunie, niektórzy chcą uczestniczyć w pielgrzymce papieskiej, jeszcze inni zaplanowali urlop. Ale spora część egzaminatorów pracą przy maturach po prostu nie jest zainteresowana - mówi Zewald. Efekt? Każdy anglista, który podpisał umowę z łódzką OKE, będzie musiał sprawdzić 68 prac, każdy geograf 70 arkuszy, a egzaminatorzy z WOS-u nawet 90.

I rok temu nauczyciele nie palili się do sprawdzania matur, bo stawki były jeszcze niższe niż w teraz. Świadectwa maturalne ostatecznie wydano na czas - ale z błędami.

Jak będzie teraz? Podwyżka o 2 zł od arkusza problemu nie rozwiązała. A wprowadzony obowiązek dwukrotnego sprawdzenia każdej pracy wydłuży ocenianie. Tym bardziej że będzie o ponad sto tysięcy więcej maturzystów niż rok temu (poza liceami nową maturę zdają też technika).

- Ocenianie matur musi potrwać. W Anglii, gdzie jest podobna liczba maturzystów, na wyniki czeka się dwa i pół, trzy miesiące - tłumaczy dyrektor CKE Marek Legutko. A resort edukacji obiecuje, że uczniowie dostaną świadectwa w terminie - czyli do 11 lipca. Gdyby egzaminatorów gdzieś zabrakło, prace zostaną przewiezione do oceny do innego województwa.

Dla części uczniów to i tak za późno, bo zagraniczne uczelnie kończą wtedy rekrutację. Rok temu maturzyści dostali świadectwa już z końcem czerwca. - CKE zobowiązała się pośredniczyć między polskimi maturzystami a uczelniami za granicą. Nie powinno być kłopotów - obiecuje Legutko.