Żywioł powróci do San Francisco

Eksperci ostrzegają, że San Francisco jest słabo przygotowane do silnego trzęsienia ziemi, które - zdaniem naukowców - nastąpi w najbliższych dekadach

Sto lat temu, 18 kwietnia 1906 r. ziemia w San Francisco zadrżała z siłą 7,9 stopni w skali Richtera. Zginęło około 3 tys. ludzi, zawaliło się ok. 30 tys. domów, a ponad połowa spośród 400 tys. mieszkańców straciła dach nad głową. Dzieła zniszczenia dokończyły pożary szalejące w mieście przez wiele dni. Straty spowodowane przez kataklizm oszacowano na 8 mld dol. (wedle ich dzisiejszej wartości).

Uczeni ostrzegają, że kataklizm niedługo powróci do San Francisco. Prawdopodobieństwo, że w trzech najbliższych dekadach w pobliżu miasta wystąpi wstrząs o sile ponad 6,7 stopnia (wystarczający, by dokonać poważnych zniszczeń), wynosi aż 62 proc. Taką prognozę przedstawili trzy lata temu sejsmolodzy z kalifornijskiego oddziału Służby Geologicznej Stanów Zjednoczonych. We wtorek przy okazji rocznicowych obchodów powtórzyli ją, uzupełniając, że największych zniszczeń w San Francisco można się spodziewać, jeśli ziemia zadrży najsilniej nie w samym mieście, lecz na południe od niego. Wówczas jednak ocalałaby Dolina Krzemowa.

Wedle różnych scenariuszy trzęsienie o takiej sile jak w 1906 roku spowodowałoby obecnie śmierć - w zależności od pory dnia - od 1 800 (noc) do 3 400 ludzi (dzień). Ponadto uszkodzonych zostałoby ok. 100 tys. budynków. Ofiar byłoby zatem mniej niż sto lat temu, za to straty ekonomiczne byłyby gigantyczne - jedna z ekspertyz mówi o 150 mld dol., a inna nawet o 300 mld dol.

Choć mieszkańcy miasta żyją na beczce prochu, zachowują się tak, jakby nie wierzyli w to, że wkrótce wyleci ona w powietrze. Raport opublikowany przez Amerykański Czerwony Krzyż zwraca uwagę, że zaledwie 6 proc. dzielnic, hrabstw i miasteczek wchodzących w skład liczącej dziś 10 mln mieszkańców aglomeracji ma opracowane plany ratunkowe na wypadek wstrząsu.

- Tymczasem katastrofa w Nowym Orleanie pokazała, że kiedy przychodzi nieszczęście, na początku ludzie mogą liczyć przede wszystkim na siebie. Pomoc rządowa nadchodzi zwykle dopiero po upływie doby. Aby przetrwać te najbardziej krytyczne 24 godziny, trzeba być zawczasu przygotowanym. Mieć zapasy leków, wody, żywności. Niestety, w San Francisco mało kto się o to troszczy - mówi Jerry Brown, były gubernator Kalifornii.