PiS buduje międzynarodówkę środkowoeuropejskiej prawicy

Polska prawica chce wziąć pod skrzydła bratnie partie z Węgier, Czech, ze Słowacji, z Litwy i Łotwy. PiS pracuje nad powołaniem stałego sekretariatu partii centroprawicowych Środkowej Europy w Warszawie

- Myślimy o zacieśnieniu współpracy partii centroprawicowych z naszego regionu i dlatego rozmawiamy o powołaniu sekretariatu - mówi "Gazecie" poseł PiS i szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Paweł Zalewski. Rozmowy z partnerami już ponoć trwają, ale nikt nie chce ujawniać szczegółów.

Zalewski uważa, że środkowoeuropejska prawica powinna się zorganizować, by bronić interesów swoich krajów tak w UE, jak i wobec Rosji. PiS jest przekonany, że może odegrać kluczową rolę w organizowaniu takiego ruchu - jako partia rządzącą największego kraju w regionie. Zdaniem Zalewskiego podobne odczucia mają potencjalni partnerzy PiS z regionu, np. Węgrzy.

W sekretariacie mogłyby znaleźć się partie prawicowe z krajów "na wschód od Niemiec i na zachód od Rosji", które mają wspólne doświadczenia historyczne (z komunizmem). Łączyłyby je także wspólne problemy - jak choćby chęć uniezależnienia się energetycznego od Rosji.

PiS nie chce zawężać inicjatywy do członków do grona UE i krajów bliskich członkostwa jak Rumunia i Bułgaria, ale - według Zalewskiego - to naturalne środowisko współpracy. Partie z Ukrainy czy ewentualnie Białorusi mogłyby otrzymać status obserwatora. Zdaniem PiS do sekretariatu mogłyby wejść konserwatywna ODS z Czech prezydenta Vaclava Klausa, litewscy konserwatyści, łotewska prawica i dwie chadeckie partie ze Słowacji.

Lucia Klapaczova odpowiedzialna w Słowackiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (premiera Mikulasza Dzurindy) za kontakty międzynarodowe nic o propozycji PiS nie wie. O międzynarodowym sekretariacie nie słyszały też inne partie centroprawicowe na Słowacji.

Zalewski przyznaje, że współpracą regionalną z PiS zainteresowany jest konserwatywny Fidesz kierowany przez b. premiera Węgier Viktora Orbána. Dla kierownictwa Fideszu zwycięstwo PiS w wyborach jest modelowe. Orbán podobnie jak i Kaczyński mówi o konieczności obrony interesu narodowego krajów Europy Środkowej.

Co więcej Fidesz potrzebuje teraz międzynarodowych kontaktów i poparcia po przegraniu z lewicą pierwszej tury wyborów parlamentarnych na Węgrzech. Działacze Fideszu, z którymi "Gazeta" rozmawiała na Węgrzech, przyznają, że prawica z naszej części Europy powinna się konsolidować. O chęci zacieśniania współpracy regionalnej z Polską mówił też niedawno w wywiadzie dla "Gazety" Viktor Orbán.

Niewątpliwym problemem jest to, że Fidesz należy do Europejskiej Partii Ludowej (EPP), międzynarodowej rodziny partii chadeckich i zdecydowanie proeuropejskich, w której nie ma PiS. Jeśli węgierska prawica będzie musiała wybierać między środkowoeuropejską solidarnością w ramach sekretariatu a aktywnością w rodzinie chadeckiej, wybierze to drugie. Podobnie może być z partią słowackiego premiera Dzurindy.

W przeszłości pogoń do Unii storpedowała próbę budowy prawicowego bloku. Środkowoeuropejską prawicę chciał siedem lat temu skonsolidować lider AWS Marian Krzaklewski. Wystąpił wówczas z propozycją utworzenia Unii Prawicy Środkowoeuropejskiej, twierdząc że partie prawicowe z krajów starających się wówczas o wejście do UE są po macoszemu traktowane przez zachodnioeuropejską prawicę.

We wrześniu 1999 r. przywódca AWS zorganizował zjazd prawicowych przywódców regionu. Do Gdańska przyjechali wówczas premierzy Węgier - Viktor Orbán, Słowacji Mikulasz Dzurinda i Estonii Maart Laar, a także marszałek litewskiego Sejmu Vytautas Landsbergis i b. premier Słowenii Alojz Peterle.

Lecz deklarowana środkowoeuropejska solidarność rozbiła się w czasie negocjacji z UE. Poszczególne kraje zaczęły ze sobą konkurować i krytykować się nawzajem, by przypodobać się Brukseli.

Paweł Zalewski z PiS mówi "Gazecie", że tym razem będzie inaczej. Zanim dojdzie do spotkania na szczycie, partia chce przygotować całą strukturę i wszystko uzgodnić z partnerami z zagranicy.