Ryś wraca na stare śmieci

Po 200 latach w Karkonoszach pojawił się ryś. - Niesamowite uczucie, poczułem się jak odkrywca - mówi Roman Rąpała, który trafił na tropy zwierzaka

Pan Roman, pracownik Karkonoskiego Parku Narodowego, podczas niedzielnej wędrówki w zachodniej części Karkonoszy zobaczył w śniegu ślady, na jakie nigdy wcześniej się nie natknął. - Duże koty zostawiają charakterystyczny trop: w jednej linii, bez odbitych pazurów, jak u psa czy wilka - opowiada. - Ryś stąpa ze schowanymi pazurami, zostawia po sobie tylko odbite opuszki.

- Patrzyłem z niedowierzaniem, bo z literatury wiedziałem, że ostatni ryś został zastrzelony około 1800 roku. W XVII i XVIII wieku wręcz płacono w Karkonoszach myśliwym za zastrzelenie rysi, wilków, żbików i niedźwiedzi. Wytępiono tak wszystkie duże drapieżniki. Ryś jest pierwszym, który powrócił.

Pan Roman sfotografował ślady, skonsultował ze specjalistami, którzy potwierdzili jego przypuszczenia. Prosi o nieujawnianie miejsca, gdzie trafił na odkrycie, bo rysie szczególnie cenią sobie spokój. Pracownicy parku zapewniają, że te drapieżniki nie są groźne dla turystów. - Spotkanie z nimi oko w oko jest wręcz niemożliwe. Są płochliwe, poruszają się w najbardziej niedostępnych gęstwinach - mówią.

Dolnośląski ryś najprawdopodobniej przywędrował do nas z Czech. Osobniki migrujące, czyli młode, szukające nowych miejsc do bytowania, potrafią przemierzać 20 kilometrów dziennie.

Ryś należy do gatunków zagrożonych. W Polsce żyje tylko w Puszczy Białowieskiej, Karpatach i Puszczy Kampinoskiej, gdzie został reintrodukowany kilkanaście lat temu. Jest największym w Europie przedstawicielem rodziny kotowatych. Długi nawet do 135 cm, ma ok. 75 cm wysokości w kłębie.

Jest samotnikiem. Prowadzi nocny tryb życia, polując m.in. na sarny, jelenie i zające. - Drapieżnik poprzez naturalną selekcję eliminuje jednostki słabe i chore - mówi Ryszard Mochola, dyrektor Karkonoskiego Parku Narodowego. - Poza tym powrót jakiegokolwiek gatunku jest dla nas bardzo ważny, bo wzbogaca biologiczną różnorodność. Od kilku lat mamy parę orłów bielików. A teraz jeszcze ryś.

Dyrektor Molocha zapewnia, że pracownicy parku nie będą ingerować w tryb życia karkonoskiego rysia. Zwierzak pozostanie tylko pod dyskretną obserwacją. - Bardzo liczymy na to, że mu się tu spodoba. Zrobimy wszystko, żeby zapewnić mu spokój.