DiM, czyli klasycy wracają

Liderzy legendarnej grupy Śmierć Kliniczna znów mają zespół! Razem z nimi gra sekcja rytmiczna grupy Habakuk

- Jak pokazuje nasz show-biznes, nie trzeba umieć grać ani robić niczego specjalnego. Wystarczy być konsekwentnym - tak Darek Dusza odpowiada na pytanie, czy DiM to tylko krótkotrwały projekt, czy zespół "na dłużej".

- Rozkręcenie kapeli wymaga dużo pracy i czasu. Na krótko się to nie opłaca - Jurek Mercik jest bardziej konkretny.

W DiM gra z nimi trzech muzyków grupy Habakuk, obecnie pierwszej ligi polskiego reggae. To gitarzysta rytmiczny Krzysiek Niedźwiecki, basista Wojtek Cyndecki i perkusista Jarek Puszek. Na pomysł wspólnego z nimi grania Dusza i Mercik wpadli w grudniu 2005 roku, po świetnym koncercie Habakuka na gliwickim festiwalu Winter Reggae. Choć zagrali dotąd tylko trzy próby, zdążyli już przygotować 15 piosenek. W czwartek nagrali singla "Nie wracam dziś do domu". To nowa wersja utworu "Guest of Lion", który Mercik napisał przed rokiem, gdy grupa reggae Lion Vibrations zaprosiła go do nagrania wspólnej płyty "Over the Rainbow". Nowy tekst wymyślił Dusza. Piosenka naprawdę jest warta uwagi publiczności i mediów.

Spotykają się w Częstochowie, w sali prób Habakuka. Mają tego samego co Habakuk menedżera, więc nie muszą martwić się, że obu grupom wypadną koncerty w ten sam dzień i w innym mieście. Wiadomo już, że oba zespoły zagrają w wakacje na letnich festiwalach reggae.

- To bardzo fajni ludzie. Tworzą zgraną trójcę, ale każdy jest indywidualnością, ma swoje własne skarby - mówi Mercik o częstochowskich muzykach.

- Nie chodziło nam o muzyków sesyjnych. Chcemy, żeby to był zespół - dodaje Dusza.

A co muzycy z Częstochowy pomyśleli sobie, gdy legendarni koledzy zaproponowali im współpracę? - Wpadłem w śmierć kliniczną - śmieje się Niedźwiecki. Był nawet pomysł, żeby nowy zespół nazwać Śmierć Kliniczna, ale od razu z niego zrezygnowano. - Posiłkowanie się tą nazwą byłoby w złym guście - mówi Dusza.

- Lepiej iść do przodu. Jeśli chcesz na chwilę wrócić do starego klimatu, to wystarczy zagrać kilka dawnych numerów - zgadza się Mercik.

DiM gra "Nienormalny świat" i "Saharę" Śmierci, "Follow the Sun" czy choćby połączone "R.A.P. Generation" i "Reggae Rockers" R.A.P.-u. Ale głównie mają w repertuarze nowe piosenki. Podobnie jak kiedyś w przypadku Śmierci Klinicznej, również dziś trudno je zakwalifikować stylistycznie. Leniwe rocksteady, skacowane ska, space punk, psychoreggae. Pewne jest, że na koncertach DiM będzie można dobrze się zabawić.

Byłem z zespołem w czwartek w częstochowskiej sali prób i w studiu nagraniowym Radioaktywni. Przypadkiem zajrzał tam też trębacz Ziut Gralak. Na początku lat 80. grał koncerty ze Śmiercią Kliniczną. Z Duszą i Mercikiem nie widział się jednak od dawna. Ciekawe, czy to spotkanie po latach zaowocuje muzycznie

DiM

Darek Dusza i Jurek Mercik to do dziś w świadomości fanów polskiego punk rocka przede wszystkim gitarzysta i tekściarz oraz wokalista gliwickiej grupy Śmierć Kliniczna, jednego z najciekawszych zjawisk polskiej alternatywy muzycznej lat 80. (grała w latach 1981- 85). Potem Dusza założył punkowy Absurd i zaczął pisać teksty dla Irka Dudka (do dziś grają razem w Shakin' Dudi). Mercik śpiewał w grupie R.A.P., która stała się legendą polskiego reggae. W 2002 r. Dusza i Mercik nagrali akustyczną płytę "Pies od Luizy", ale nie odnieśli sukcesu. Teraz znów grają elektrycznie, a nazwę Dusza i Mercik skrócili do DiM.