Debata "Władza mediów, władza nad mediami"

Czy IV Rzeczpospolita da się pogodzić z czwartą władzą? - pytał Aleksander Smolar, szef Fundacji Batorego i gospodarz wczorajszej debaty ?Władza mediów, władza nad mediami"

Dziennikarz TVN Kamil Durczok powątpiewał, czy media mają ogromną władzę. - Gdyby krytyczne publikacje mogły usunąć polityka z życia publicznego, Andrzej Lepper nie miałby prawa w nim funkcjonować - dowodził Durczok. Za to władza nad mediami jest realna: sprawuje ją KRRiT oraz sądy. Politycy PiS też mają takie ambicje. - Na razie nie stało się nic, co świadczyłoby o ograniczeniu wolności mediów. Ale są niepokojące sygnały, np. zmiany w ustawie o KRRiT oraz kary dla nadawców nakładane przez tę Radę.

Według Roberta Krasowskiego, redaktora naczelnego "Dziennika" (nowej gazety przygotowywanej przez wydawnictwo Axel Springer), konflikt między politykami a mediami jest "strukturalny". Wynika to w dużej mierze z odmiennie postrzeganej przez obie strony roli mediów. Dziennikarze uważają, że są arbitrem życia politycznego, politycy zaś widzą w mediach stronę politycznego sporu. Kto ma rację? - Obie strony - uważa Krasowski. Kto rozwiąże ten konflikt? - Żadna z nich nie jest na tyle kompetentna i moralnie czysta. Rozwiązanie powinno mieć charakter konstytucyjno-ustrojowy.

O trwałości konfliktu politycy - media przekonany jest również publicysta "Polityki" Jacek Żakowski. Tłumaczył, że klasyczny monteskiuszowski trójpodział władzy zaczął w drugiej połowie XX wieku kruszeć. Do władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej doszły kolejne: media, biznes i społeczeństwo obywatelskie. I w efekcie "siły starego porządku" walczą z nowymi ośrodkami władzy. Według Żakowskiego w Polsce pod rządami PiS jest to szczególnie widoczne, gdyż PiS przeprowadza "rewolucję" - od nowoczesnej demokracji liberalnej do archaicznej nieliberalnej, zmierzającej do koncentracji władzy.

Czym to konkretnie się przejawia? Np. politycznymi kryteriami doboru członków KRRiT. Wywodzą się oni, jak to określił prof. Andrzej Rzepliński z Fundacji Helsińskiej, ze sfery "polityczno-dworskiej". Większość dyskutantów krytykowała kwalifikacje nieprawomocnie wybranej szefowej KRRiT Elżbiety Kruk, która trafiła do Rady jako bliska współpracowniczka Lecha Kaczyńskiego. - Władza KRRiT nad mediami ma miejsce raz na trzy lata, gdy Rada wybiera członków rad nadzorczych publicznych mediów. Oceniajcie panią Kruk po ich wyborze, a nie przed - apelował wiceminister kultury Jarosław Sellin (PiS).

Sellin był jedynym politykiem wśród panelistów. Przekonywał, że media mają realną władzę, np. poprzez dobór informacji i ich uszeregowanie według kryterium ważności. A większość Polaków czerpie swą wiedzę o świecie z mediów, zwłaszcza z telewizji. Ta władza będzie trwała tak długo - dowodził Sellin - dopóki liczba mediów elektronicznych będzie ograniczona.

- Dziś stacje telewizyjne i radiowe są reglamentowane [by działały, muszą dostać od KRRiT częstotliwość]. Gdy nadejdzie rewolucja cyfrowa, będą ich tysiące i każdy nadawca będzie szczęśliwy z dwóch procent udziału w rynku. Osłabnie tym samym władza potentatów medialnych - prognozował Sellin.