Imigranci wygrywają wojnę z Kongresem USA

Politycy prawdopodobnie ugną się pod naciskiem opinii publicznej oraz wielomilionowych demonstracji i złagodzą projekt reformy imigracyjnej.

Dwaj najważniejsi Republikanie w Kongresie wydali w środę rano wspólne oświadczenie, w którym zapowiedzieli złagodzenie przepisów. Najważniejsza zmiana to skreślenie nielegalnego wjazdu do USA z listy przestępstw kryminalnych.

Oznacza to, że nielegalni imigranci zatrzymani przez policję nie będą skazywani na wieloletnie więzienie. Za kratki nie trafią też osoby im pomagające, np. duchowni. O taką zmianę apelował m.in. amerykański Kościół katolicki.

Oświadczenie przewodniczącego Izby Reprezentantów Dennisa Hasterta i szefa Republikanów w Senacie Billa Frista oznacza, że zmiany niemal na pewno się w ustawie znajdą. Republikanie kontrolują bowiem większość w obu izbach Kongresu.

Amerykański parlament pracuje w tej chwili nad dwiema wersjami reformy imigracyjnej. Jedna, przyjęta przez izbę niższą, radykalnie zaostrza przepisy, uznając nielegalny pobyt w USA właśnie za przestępstwo kryminalne. Do więzienia mogliby trafić np. ci Polacy, który pozostali w USA po wygaśnięciu wizy.

Druga wersja ustawy, przyjęta niezależnie przez Senat, jest łagodniejsza. Ale by ustawa w ogóle weszła w życie, obie izby muszą uzgodnić w negocjacjach jeden jej tekst. Dopiero taki kompromisowy projekt trafi do prezydenta, który daje już do zrozumienia, że go podpisze.

Oświadczenie Hasterta i Frista to reakcja na wielomilionowe demonstracje imigrantów, którzy od kilku tygodni niemal bez przerwy protestują przeciwko reformie w setkach miast w USA. Protestujący domagają się amnestii dla nielegalnych imigrantów. Przewiduje ją projekt senacki, który zakłada przyznanie obywatelstwa USA tym wszystkich, którzy nielegalnie wjechali do Ameryki co najmniej pięć lat temu. Dziś jest to praktycznie niemożliwe.

Rozmach protestów całkowicie zaskoczył amerykańskich polityków - w poniedziałek na ulice miast od Chicago przez Miami po San Francisco wyszło ponad 3 mln imigrantów z kilkudziesięciu krajów.

Swoje zrobiły też protesty Kościoła katolickiego. Wielu biskupów ostrzegało polityków, że ich kariery legną w gruzach, gdy policja zacznie aresztować księży np. za podanie wody Meksykanom umęczonym wielogodzinnym marszem przez pustynię, która oddziela Meksyk od USA.

W środę doradcy Hasterta ujawnili, że już tydzień temu grupa republikańskich kongresmenów wysłała do Episkopatu USA list, w którym zapowiadali, że będą zabiegać o złagodzenie ustawy.

- Nie chcemy wsadzać do więzień księży i zakonnic - tłumaczy pracownik biura przewodniczącego Izby Reprezentantów. - Będziemy współpracować z biskupami, by ustawa nie spowodowała, że działania humanitarne zostałyby uznane za przestępstwo.

Rosną więc szanse na to, że ustawa zostanie wreszcie przyjęta, a dzięki niej swój pobyt zalegalizuje w USA przynajmniej część z 11 mln nielegalnych imigrantów z całego świata, w tym z Polski.