Wojewodowie wzięci w kamasze

Do końca tygodnia wojewodowie, także płci żeńskiej, będą biegać z karabinami po poligonie w Rembertowie. Po co? Nie sposób się dowiedzieć

O tym, że wojewodowie biorą udział w tygodniowym szkoleniu wojskowym, dowiedzieliśmy się w opolskim urzędzie wojewódzkim. - Wojewoda Bogdan Tomaszek uczy się m.in. zasad postępowania podczas mobilizacji. Ma wykłady dotyczące ochrony ludności czy też paktów bezpieczeństwa narodowego - usłyszeliśmy od asystenta wojewody Jarosława Ostrowskiego.

Nie brakuje oczywiście zajęć praktycznych. - Ma ćwiczenia w mundurze. Wiemy, że bardzo dobrze wypadł na strzelaniu. Na 100 punktów do zdobycia miał ponad 80 - chwali szefa Ostrowski.

Jednak dni spędzone na poligonie to nie tylko wojskowa teoria i musztra. - Pan wojewoda opowiadał, że wieczorem organizują im spotkania, na które zapraszają ministrów różnych resortów. To czas na dyskusje dotyczące polityki i planów na przyszłość. Sami wojewodowie także wymieniają się doświadczeniami, które przyniosło pierwsze sto dni urzędowania - mówi rzecznik wojewody.

Nie mogliśmy też osobiście poprosić wojewody o wrażenia z poligonu. - W mundurze nie ma miejsca na telefon komórkowy - tłumaczył asystent Ostrowski. - Możemy się z nim kontaktować tylko dwa razy dziennie. O godz. 11 i 18 organizowana jest telekonferencja - dodaje.

Na szkolenie wojskowe pojechały też panie: wojewoda łódzka Helena Pietraszkiewicz i podkarpacka Ewa Draus. - Tak jak wszyscy nasza wojewoda bierze udział także w zajęciach praktycznych. Nie znamy szczegółów, ale wiemy, że jest zadowolona ze swoich osiągnięć - mówi Sławomir Przybyłowicz z łódzkiego urzędu wojewódzkiego.

Po co wojewodom szkolenie wojskowe? - Nic o tym nie wiemy, proszę zadzwonić do MSWiA albo MON - usłyszeliśmy w centrum informacyjnym rządu. W obu ministerstwach powiedziano nam, że nic tam nie wiedzą na temat szkolenia wojewodów i odesłano do kancelarii premiera. - Jest takie szkolenie. Można o nim poczytać w dzienniku ustaw, to wszystko - usłyszeliśmy.

Wkrótce na podobne szkolenia wezwani zostaną wszyscy wicewojewodowie. - No cóż. Wezmą mnie w kamasze - śmieje się opolski wicewojewoda Jarosław Dąbrowski.