E.Kruk nie chce zbadać skargi na Radio Maryja?

Asystent Elżbiety Kruk twierdzi, że KRRiT nie może się zająć skargą na Radio Maryja za rozpowszechnianie treści antysemickich. To nieprawda

Kruk jest od tygodnia nie przewodniczącą KRRiT, ale "przewodniczącą posiedzeń KRRiT". To efekt orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za sprzeczny z konstytucją zapis ustawy o RTV, w myśl którego prezydent uczynił Kruk szefową Krajowej Rady. W dniu ukazania się w druku tego orzeczenia Kruk zrezygnowała z pełnienia swojej funkcji, ale Rada tymczasowo powierzyła jej rolę "przewodniczącej posiedzeń Rady". Chodzi o to, by Rada mogła sprawnie funkcjonować do czasu, gdy Sejm znowelizuje zakwestionowany przez Trybunał zapis.

Asystent Kruk Tomasz Różański stwierdził wczoraj, że w tym okresie przejściowym Rada nie będzie mogła zająć się skargą stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita na Radio Maryja. Stowarzyszenie twierdzi, że wyemitowany w tym radiu tydzień temu felieton Stanisława Michalkiewicza propagował "treści dyskryminujące ze względu na wyznawaną religię". Propagowania takich treści zabrania ustawa o RTV.

- Rada nie może się zająć skargą na Radio Maryja, chociaż by chciała - powiedział wczoraj PAP Różański. - Może jedynie przyjmować i archiwizować skargi. To nie wynika z naszego zaniechania, tylko z faktu, że nie mamy podstaw prawnych.

Ale prawnik KRRiT Robert Kroplewski ma inne zdanie. Powiedział nam wczoraj: - W myśl przyjętego przez Radę tzw. okresowego regulaminu prac Rady jej członkowie mogą się zająć tą skargą, mogą nawet podejmować w konkretnych sprawach uchwały, np. o ukaraniu nadawcy. Tyle że uchwały te nie będą mogły zostać wykonane, dopóki nie pojawi się prawomocny przewodniczący. Dopiero podpis przewodniczącego zamienia uchwałę w decyzję administracyjną, a tylko taka jest obowiązująca dla nadawców.

Tymczasem Kruk przed wpłynięciem skargi na Radio Maryja, ale już po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, mówiła w wywiadzie dla "Przekroju": "Miesięcznie trafia do nas ok. stu skarg. Wszystkie bierzemy pod lupę, zawsze prosimy nadawców o stanowisko i nagranie (...). Rada ma obowiązek reagować w obronie słuchacza. Dziennikarze muszą pamiętać, że pracują dla widzów i słuchaczy, a nie dla siebie (...). Nie da się konkretnie opisać, czy coś jest etyczne, czy nie, ale przeciętny wrażliwy człowiek wie, czy w danej sytuacji zostały przekroczone granice".

Rada może zatem już teraz zwrócić się do Radia Maryja o kasetę z felietonem. Czy radio ją przekaże, zależy tylko od dobrej woli, bo brak przewodniczącego powoduje, że Rada nie może ukarać nadawcy za nieprzesłanie kasety z nagraniem.

"Gazecie" nie udało się wczoraj porozmawiać z Kruk.

Felietonem Michalkiewicza zajęła się już natomiast Rada Etyki Mediów. Uznała go za prymitywnie antysemicki i wypowiedziany "językiem nienawiści". Co tak oburzyło REM? Michalkiewicz m.in. wzywa prezydenta Kaczyńskiego i premiera Marcinkiewicza, by zadbali o dobro Polski w stosunkach międzynarodowych: "Wszelkie próby smarowania tego tłustego połcia pieniędzmi wyłudzonymi od Polski borykającej się z ekonomicznymi problemami są nie do pogodzenia z obroną narodowego interesu".

Dostało się też "Gazecie", którą Michalkiewicz nazwał "osobliwym przykładem żydowskiej piątej kolumny na terenie Polski". Uznał, że prowadzi ona "systematyczną tresurę w tak zwanej tolerancji i tak zwanym dialogu" polegających na "przyjęciu żydowskiego punktu widzenia i potulnym spełnianiu wszystkich zachcianek przedsiębiorstwa Holocaust".