Szybsza likwidacja starego portfela?

Szybsze podwyżki dla emerytów z lat 90., czyli likwidacja świadczeń tzw. starego portfela skrócona o dwa lata - taki projekt powstaje w resorcie pracy i polityki społecznej

- Nie jak planowano do 2010, ale już do 2008 r. chcielibyśmy dać podwyżki tym emerytom - potwierdza Kazimierz Kuberski, wiceminister pracy odpowiedzialny za ubezpieczenia społeczne. - W ciągu tygodnia nasz projekt powinien trafić do konsultacji.

Chodzi o pieniądze dla ludzi, którzy poszli na emeryturę lub rentę w latach 90. Ich świadczenia nazywa się starym portfelem. Ustawą budżetową z 1993 r. tym emerytom i rencistom obcięto kwotę bazową, czyli stawkę, która służy do obliczania wysokości świadczeń. Kto szedł na emeryturę w 1993 r., miał tylko 91 proc. tej kwoty. Ci którzy szli na nią rok później - 93 proc. Od 1999 r. było to już 100 proc.

Emeryci starego portfela latami upominali się, by potraktowano ich na równi z innymi i uwzględniono 100 proc. kwoty bazowej. Dopiero w 2004 r. poprawka ustawy emerytalnej wyznaczyła terminy uporządkowania ich emerytur. Ze względu na koszty podzielono ich na dwie grupy. Pierwsza (ci, którzy w styczniu 2005 mieli 75 lat i więcej) miała podwyżki dwuetapowe: w 2005 r. (do 96,5 proc.) i teraz w 2006 r. Według ZUS tegoroczny etap objął ponad 1 mln osób i miesięcznie kosztuje ok. 54 mln zł.

Urodzeni po 1929 r. musieli czekać dłużej, na lata 2007- 2010. Ich kwoty bazowe miały rosnąć najpierw do 94,5 proc., za rok do 96, a później co rok o 2 proc.

- Wielu z nas nie dożyłoby tego, co nam się należy, co nam niesłusznie zabrano - uważa Jan Rogala, emeryt starego portfela z Ćmielowa w woj. świętokrzyskim. Listy z podobnymi argumentami trafiały do ZUS, ministerstwa, a w końcu do sądów. Przed kilkoma miesiącami głośne było zarzucenie sądów w kraju tysiącami pozwów przeciwko ZUS. Najwięcej w Nowym Sączu i Krakowie. W Tarnowie sąd pracy do dziś rejestruje te pozwy i odsyła je do ZUS. Zakład odmawia natychmiastowej podwyżki i wyjaśnia, że zrobi to w ciągu czterech lat wyznaczonych ustawą.

Teraz resort pracy chce o dwa lata skrócić likwidację starego portfela. Pytanie, czy znajdzie na to pieniądze?

- W roku 2007 kwoty bazowe wzrosłyby do 96,5 proc., a w następnym do 100 proc. - podaje Teresa Guzelf, dyrektor departamentu ubezpieczeń społecznych w Ministerstwie Pracy. - Według szacunków w pierwszym roku kosztowałoby to ok. 1,2 mld zł.

Wiceminister Kuberski mówi, że resort chciałby też wrócić do corocznej waloryzacji wszystkich emerytur i rent.