Jak jest kondycja polskiego Kościoła rok po śmierci Jana Pawła II?

Na to pytanie odpowiadają prezes Klubu Inteligencji Katolickiej i redaktor naczelny "Więzi"

Piotr M.A. Cywiński, prezes KiK

Obserwując różne przejawy życia publicznego w Polsce, a szczególnie patrząc na politykę, mogę stwierdzić, że na tym tle Kościół jest w wyjątkowo dobrym stanie. Pozostają problemy i toczą się rozmaite debaty co do kształtu Kościoła, ale nie wydaje mi się, żeby istniały jakieś wielkie zagrożenia.

Faktycznie, wcześniej odwoływaliśmy się do autorytetu Papieża przy każdej okazji, a teraz Episkopat musi opracować własne rozwiązania dotyczące np. Radia Maryja. Gdy Benedykt XVI powiedział w grudniu naszym biskupom, że Radio Maryja to problem do rozwiązania w Polsce, kierował się znaną w Kościele zasadą pomocniczości, która zakłada, że wszelkie sprawy powinny być rozwiązywane najpierw na poziomie lokalnym, dopiero potem na wyższym. I dobrze zrobił. Episkopat pozostawiony ze swoją własną odpowiedzialnością ma szansę na wypracowanie rozwiązania, także wobec Radia Maryja, które przyda się w przyszłości.

To, co teraz objawia się w Kościele, to wielki pluralizm wśród biskupów. Jestem przekonany że będzie on coraz bardziej widoczny. Odchodzimy od Kościoła zwartego, od monolitu, i wchodzimy coraz bardziej w Kościół żywy.

Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny "Więzi"

Rok to zbyt krótki czas do stawiania diagnoz. Był to czas przyzwyczajania się do tego, że Jana Pawła II nie ma, że jak się modlimy za Papieża, to już za innego. I że nie możemy liczyć na interwencję wtedy, gdyby ona się przydała.

Po stronie minusów kondycji polskiego Kościoła wymieniłbym kryzys przywództwa. Jest on widoczny, ale zrozumiały, ponieważ Papież był bardzo wyrazistym autorytetem. Niemniej jednak Kościół będzie musiał się z tym problemem zmierzyć. Wyraźniej są też widoczne podziały w Kościele, a także niejasna hierarchia wartości, skłonność do upolitycznienia. Kościół nie poradził sobie jeszcze z odpowiedzią na pytanie: co dalej po śmierci Papieża? Dlatego uciekamy w najprostsze rozwiązania, czyli stawianie pomników, co nie jest złe, ale gdy kończy się tylko na tym, to już niedobrze.

Są też plusy: okazuje się, że dobrze odebraliśmy lekcję powszechności Kościoła, skoro tak serdecznie przyjęliśmy papieża Benedykta. Ze względu na zauważalną ciągle nieufność wobec Niemców ma to spore znaczenie. Da się też zauważyć rosnącą liczbę inicjatyw oddolnych, powstają wolontariaty inspirowane myślą Jana Pawła II. W polskim katolicyzmie, gdzie wiara sprowadza się często do deklaracji niepopartych czynami, to duża rzecz. Bilansując, można powiedzieć, że w Kościele nie wydarzyło się nic szczególnie złego, jak prorokowali niektórzy publicyści, ale i nic szczególnie dobrego...