NGO: Nie chcemy być przedmiotem przepychanek

Kilkadziesiąt organizacji podpisało się pod listem, który dziś zostanie wysłany do marszałków Sejmu i Senatu, szefów klubów parlamentarnych, ministerstw Edukacji Narodowej i Polityki Społecznej, Rady Działalności Pożytku Publicznego i Sejmowej Komisji Edukacji Nauki i Młodzieży.

"Protestujemy przeciwko powtarzającym się ostatnio przypadkom podważania wiarygodności i rzetelności organizacji oraz

arbitralnego dzielenia ich na "dobre" i "złe". Nie zgadzamy się, aby - bez zbadania faktów - wyrokowano publicznie o nieuczciwości i nieprzejrzystości organizacji pozarządowych. Nie zgadzamy się, aby - bez uzasadnienia i dowodów - wyrokowano publicznie o szkodliwym wpływie na społeczeństwo niektórych organizacji i aby w ten sposób kwestionowano ich zgodną z prawem działalność. Nie zgadzamy się, aby ocen, które działania obywatelskie są politycznie i ideowo poprawne, dokonywali politycy i posłuszne im urzędy. Nie zgadzamy się, aby organizacje stawały się przedmiotem politycznych przepychanek" - napisały organizacje w liście. Jako przykłady dyskryminujących wypowiedzi podano m.in.: list wiceministra edukacji Jarosława Zielińskiego, w którym ostrzega kuratorów oświaty przed wpuszczaniem do szkół organizacji ekologicznych czy pacyfistycznych, bo przekazują "szkodliwe treści wychowawcze", działania bielskiej młodzieżówki PiS-u, która z tym listem chodziła do szkół i nastawiała dyrektorów przeciwko Klubowi Gaja, jednej z najstarszych organizacji ekologicznych w Polsce, "napaści" na fundację CASE w związku z konfliktem wokół Komisji Nadzoru Bankowego (jednym z założycieli fundacji jest żona Leszka Balcerowicza, a sam Balcerowicz jest członkiem rady fundacji), atak polityków PiS w "Naszym Dzienniku" na Jerzego Owsiaka i Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, która chce szkolić dzieci i młodzież w udzielaniu pierwszej pomocy.

"Ponieważ wszystkie te przypadki miały miejsce w ciągu ostatnich paru tygodni, tendencję tę uważamy za niepokojącą. Chcemy, aby obywatele - zarówno ci zrzeszeni w ramach organizacji, jak i ci niezrzeszeni - mogli nadal swobodnie działać na rzecz publicznego dobra. Chcemy też, aby nadal możliwa była wielość poglądów i żeby każda zgodna z prawem inicjatywa mogła się rozwijać z pożytkiem dla wszystkich zainteresowanych. Jednocześnie nie chcemy, aby wykorzystywano organizacje do realizacji celów politycznych".

Organizacje wymienione w naszym liście były krytykowane nie za to, że zrobiły coś złego, ale z pozycji światopoglądowych. Obawiamy się, że poglądy urzędników i polityków przełożą się na decyzje administracyjne - mówi Tomasz Schimanek z Forum Darczyńców (zrzesza 11 organizacji). - Wiele organizacji jest uzależnionych od władz lokalnych, które mogą np. wymówić lokal. Nawet dotacje z UE bywają uzależnione od władz, bo organizacja musi mieć partnera w lokalnej władzy. Dlatego ocenianie słuszności ideologicznej organizacji przez urzędników uważamy za niepokojący sygnał.

List otwarty organizacji pozarządowych można przeczytać www.gazeta.pl