?Pomarańczowa" Ukraina rozmawia o koalicji

Politycy ?pomarańczowych" - Bloku Julii Tymoszenko, Naszej Ukrainy prezydenta Juszczenki i socjaliści Ołeksandra Moroza rozpoczęli w środę rozmowy o koalicji

Wszystkie trzy partie zdobyły w sumie 42 proc. głosów, ale da im to ok. 250 miejsc w 450-osobowej Radzie Najwyższej.

Partia Regionów b. premiera Wiktora Janukowycza, która według ostatecznych wyników zdobyła prawie 32 proc. głosów, będzie mieć w przyszłym parlamencie 160-180 deputowanych, ale wszystko wskazuje na to, że znajdzie się w opozycji.

- Jej wejście do przyszłej koalicji jest mało prawdopodobne - mówi Borys Tarasiuk, szef MSZ i wpływowy polityk Naszej Ukrainy.

"Pomarańczowi" są gotowi oddać Regionom kilka stanowisk gubernatorów (wojewodów) w obwodach, w których partia Janukowycza odniosła największe zwycięstwo. Resztę miejsc w parlamencie obsadzą komuniści, na których w wyborach zagłosowało prawie 4 proc. Ukraińców.

Najbardziej emocjonującą kwestią jest to, kto w nowej koalicji obejmie tekę premiera. Zęby na to stanowisko ostrzy sobie Julia Tymoszenko, której blok uzyskał najlepszy wynik spośród "pomarańczowych". Piękna Julia już raz kierowała rządem po pomarańczowej rewolucji, ale we wrześniu została odwołana na skutek ukraińskiej wojny na górze.

- Na razie nie wiadomo, czy na czele koalicji stanie lider zwycięskiego ugrupowania, czy też zostanie wybrana figura niebudząca kontrowersji we wszystkich trzech ugrupowaniach. Moim zdaniem w tej kwestii powinien obowiązywać konsensus - mówi Borys Tarasiuk. Na to drugie rozwiązanie naciska także prezydent Juszczenko, który obawia się ambicji Tymoszenko i na czele rządu widziałby apolitycznego fachowca do zaakceptowania dla wszystkich trzech partii.

Już wczoraj eksperci partii tworzących koalicję zabrali się do pracy nad jej programem. Jego fundamentem ma być dążenie do członkostwa w NATO i UE, rozwój gospodarczy, reforma sądów, prokuratury, organów ochrony porządku oraz umocnienie wolności obywatelskich. Rozmowy prawdopodobnie potrwają przynajmniej do przyszłego piątku, bo władze Naszej Ukrainy zapowiedziały, że 7 kwietnia wypowiedzą się, czy popierają umowę koalicyjną. Wczoraj Tymoszenko naciskała, by do jej zawarcia doszło szybciej, grożąc, że jest gotowa przejść do opozycji.