Kolejką w tatrzańskie środowisko

Samorządowcy chcą nowej kolejki linowej na Kasprowy Wierch. Nie chcą jej ekolodzy i dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. W Zakopanem szykuje się kolejna wojna na styku biznesu z przyrodą

Dyrekcja Polskich Kolei Linowych zamierza ruszyć z pracami w Tatrach jeszcze w maju br. Koszt tej inwestycji realizowanej na terenie ścisłego rezerwatu przyrody ma przekroczyć 10 mln euro. Za te pieniądze PKL chcą zwiększyć przepustowość kolejki - ze 180 do 360 osób na godzinę.

- To z pewnością negatywnie wpłynie na tatrzańską przyrodę - uważa prof. Henryk Okarma, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Ochrony Przyrody w Krakowie. - Tymczasem burmistrz Zakopanego zamierza wydać decyzję o warunkach zabudowy bez stworzenia raportu oddziaływania kolejki na tatrzańskie środowisko.

- To niezgodnie z prawem Unii Europejskiej dotyczącym terenów chronionych. W myśl dyrektyw "ptasiej" i "środowiskowej" Komisja Europejska może nałożyć na polski rząd wielomilionową karę, a nowej kolejce będzie groził nakaz rozbiórki - ostrzega Radosław Ślusarczyk z ekologicznej Koalicji Ratujmy Karpaty.

Burmistrz Zakopanego Piotr Bąk nie chce rozmawiać o sprawie i ucina: - Wiedzę o przebiegu podejmowania decyzji mogą mieć jedynie strony, czyli PKL i Tatrzański Park Narodowy.

Także dyrekcja Polskich Kolei Linowych nie chce zdradzać szczegółów. - Ekolodzy patrzą nam cały czas na ręce i już boję się powiedzieć cokolwiek na ten temat - mówi Paweł Murzyn, wicedyrektor PKL ds. technicznych.

- Można łatwo domyślić się, dlaczego PKL boją się przedstawienia raportu o oddziaływaniu na środowisko swojej inwestycji. Po jego publikacji z pewnością okazałoby się, że istniejące plany modernizacji kolejki zagrażają tatrzańskiej przyrodzie - mówi prof. Zbigniew Mirek z Instytutu Botaniki Polskiej Akademii Nauk.

Potwierdza to dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego.

- Mam już pewność, że burmistrz Zakopanego wyda decyzję z pominięciem raportu - mówi Paweł Skawiński, dyrektor TPN. - W przypadku jakiegokolwiek zagrożenia parku będę interweniował na szczeblu ministerialnym.

Skawiński objął stanowisko w 2001 roku dzięki poparciu tatrzańskich samorządów. Zastąpił skonfliktowanego z nimi Wojciecha Gąsienicę-Byrcyna, który nie chciał zgodzić się właśnie na rozbudowę kolejki na Kasprowy Wierch. - Wiem, że moje stanowisko nie spodoba się samorządowcom, ale zdania nie zmienię - zapewnia dyrektor TPN.