PiS robi czystki w górnictwie

Na Śląsku wrze, bo minister zapowiedział wymianę kadr w górnictwie. Trzy największe organizacje górnicze protestują przeciwko zapowiadanym czystkom w spółkach węglowych. Protest trafił już na biurko premiera.

Trzy najważniejsze organizacje górnicze protestują przeciwko zapowiadanym czystkom w spółkach węglowych. Protest trafił w poniedziałek na biurko premiera.

Podpisały go Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa, Porozumienie Związków Zawodowych "Kadra" i Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa.

Na Śląsku wciąż wrze po piątkowej wizycie Pawła Poncyljusza, wiceministra gospodarki. Poncyljusz nie pozostawił złudzeń: będzie przegląd kadr zarządzających spółkami węglowymi. - Moim zadaniem jest osiągnięcie pełnej kontroli nad spółkami górniczymi i zdobycie gwarancji, że osoby zasiadające w ich zarządach i radach nadzorczych reprezentują skarb państwa, a nie różnego rodzaju koterie polityczne i towarzyskie - mówił.

Dodał, że na czystki w górnictwie naciskają ludzie ze Śląska. Nie chciał jednak ujawnić, kim oni są.

Tymczasem organizacje górnicze są oburzone zapowiadanymi roszadami. - Osoby, które dziś zarządzają górnictwem, pokazały, że potrafią to robić - mówi Janusz Olszowski, szef GIPH. Jeszcze przed dekadą w śląskich kopalniach pracowało ćwierć miliona ludzi, teraz jest ich nieco ponad 100 tys.

Organizacje chcą, żeby resort przedstawił program rozwoju górnictwa.

Niedawno doszło już do zmian personalnych w branży. Posadę stracił Piotr Makselon, prezes Węglokoksu. W Kompanii Węglowej fotel zachował co prawda prezes Maksymilian Klank, ale odwołano czterech wiceprezesów i kilku członków rady nadzorczej. Wśród nowo mianowanych znaleźli się ludzie kompletnie niezwiązani z górnictwem, bez doświadczenia w kierowaniu tak dużą firmą. Jan Dwojewski, który został wiceprezesem KW, był wcześniej wiceprezydentem Gorzowa, rodzinnego miasta premiera.

Zapowiedzi dalszych kroków resortu nie chcą oficjalnie komentować szefowie kopalń. - Zrobię to, co karze minister. Czy mam inne wyjście? - powiedział nam dyrektor jednej z kopalń.

Nasi rozmówcy uważają, że zapowiedź czystek to skok na stanowiska. - Zarobki powyżej 10 tys. zł miesięcznie oraz duża władza z pewnością dla wielu polityków są bardzo kuszące. To niezła nagroda dla tych, którzy popierali PiS - uważa wysokiej rangi działacz związkowy. Takich posad w kopalniach jest około setki.

Niektórzy dyrektorzy kopalń uważają jednak, że do radykalnych czystek nie dojdzie. - Przecież aby pełnić odpowiedzialne funkcje w branży, trzeba mieć kwalifikacje, niejednokrotnie potwierdzone przez Wyższy Urząd Górniczy. Zdymisjonowanych trzeba kimś zastąpić. Tylu zwolenników PiS nie widzę - powiedział nasz rozmówca.