Niepodzielne rządy Hamasu w Autonomii Palestyńskiej

Hamas będzie samodzielnie rządzić Autonomią Palestyńską. Do islamistycznego rządu nie chcą bowiem wejść ani umiarkowani działacze partii Fatah, ani palestyńscy lewicowcy

Hamas zdecydowanie wygrał styczniowe wybory parlamentarne w Autonomii Palestyńskiej, stawiając jej władze na skraju bankructwa. Autonomia jest bowiem uzależniona od ogromnej pomocy finansowej USA i Unii Europejskiej (łącznie ok. 1 mld dol. rocznie), które teraz odmawiają dotowania islamistów, bo nie wyrzekli się oni przemocy, nie potępili metod terrorystycznych oraz wciąż oficjalnie nie godzą się na istnienie Izraela na Bliskim Wschodzie.

Ismail Hanija, którego Hamas wyznaczył na nowego premiera Autonomii, usiłował w ostatnich tygodniach wciągnąć do formowanego przez siebie rządu koalicjantów z partii Fatah oraz Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny (LFWP). Hamasowi nie były potrzebne ich głosy w parlamencie (ma ich bezwzględną większość), lecz twarze i nazwiska, które mogłaby zaakceptować społeczność międzynarodowa. Wedle jednego z planów premeira szefem palestyńskiego MSZ miał zostać umiarkowany lewicowiec z LFWP, którego bez większych problemów mogliby przyjmować dyplomaci z Zachodu.

Plan Haniji jednak się nie powiódł, polityczni rywale Hamasu wolą się przyglądać jego porażkom z boku, a w składzie rządu, który premier miał przedstawić w niedzielę szefowi Autonomii, ministrami są sami islamiści. Jak Hanija zamierza układać sobie stosunki ze światem zachodnim i Izraelem, od którego jest uzależniony finansowo? Zdaniem większości obserwatorów Hamas w najbliższych miesiącach nie wykreśli ze swego programu punktów o zniszczeniu Izraela, bo mogłoby to w Hamasie wzniecić ostry i ryzykowny konflikt między radykałami i umiarkowanymi islamistami. Kunktatorstwo Haniji oznacza jednak bojkotowanie go przez władze Izraela, Waszyngton i być może Brukselę.

Aby nie dopuścić do katastrofy humanitarnej w Autonomii, Zachód zamierza przekierować dużą część swej pomocy finansowej do palestyńskich organizacji pozarządowych oraz samorządów lokalnych - aby ominąć struktury rządowe i uniknąć ryzyka, że pieniądze trafią na szkolenia antyizraelskich bojówek. Nadal trwają też poufne rokowania dyplomatyczne, które miałyby uchronić władze Autonomii Palestyńskiej od pełnej izolacji. Wczoraj nieoficjalnie mówiono o palestyńskim porozumieniu, wedle którego Palestyńczyków w stosunkach z Izraelem i Zachodem miałby reprezentować wyłącznie przewodniczący Autonomii Mahmud Abbas, a hamasowski szef MSZ nie wychylałby głowy poza Ramallah. - To misterne układanki, które zawalą się przy pierwszym palestyńskim zamachu - ostrzegał wczoraj jeden z izraelskich dyplomatów.