Praca w Niderlandach pod znakiem zapytania

Rząd holenderski waha się, czy od 1 maja otworzyć rynek pracy dla obywateli nowych państw członków UE, w tym Polaków. Decyzja ma zapaść w kwietniu

Do wczoraj wydawało się, że holenderski rynek będzie od maja otwarty. - Ze strony rządu otrzymywaliśmy bardzo pozytywne sygnały - mówi "Gazecie" Jacek Biegała z ambasady RP w Hadze. - Niestety, okazało się, że koalicyjny rząd jest w tej sprawie podzielony.

Napisały o tym wczoraj największe holenderskie gazety. Pracownicy z nowych krajów UE stali się zakładnikami w toczącej się od wielu miesięcy w Holandii debacie o imigracji, coraz mniej akceptowanej przez Holendrów.

Minister spraw socjalnych Henk van Hoof przekonuje, że wpuszczenie pracowników z nowych krajów UE będzie korzystne dla holenderskiej gospodarki. Podobnego zdania jest liberalna partia VVD, której Hoof jest członkiem.

Za otwarciem rynku jest również inny współkoalicjant Demokraci 66 oraz organizacje zrzeszające holenderskich pracodawców. Niestety, główna partia koalicji, chadecka CDA, z której wywodzi się premier Jan Peter Balkenende, nie ukrywa swych obaw.

Najdobitniej wyraził je szef dyplomacji Ben Bot. Przyznał, że otwarcie rynku pracy może być problemem w momencie, kiedy nie zrobią tego samego sąsiedzi. Wówczas ci wszyscy, którzy wybierali się do pracy za granicą, a nie zostali wpuszczeni do Włoch, Niemiec, Danii czy Belgii, zaleją holenderski rynek pracy, zwiększając bezrobocie.

Chadecy nie mówią tego bez powodu. Niemcy nie zamierzają otworzyć rynku pracy przed 2009 r. Tak samo zachowają się Włosi. Belgowie podobnie jak Francuzi chcą tylko częściowo otworzyć te sektory, w których brakuje im rąk do pracy. Dania i Grecja - jak Holandia - wahają się.

Od maja otwarte zostaną rynki pracy w Hiszpanii, Finlandii i Portugalii. Dołączą do Wielkiej Brytanii, Irlandii i Szwecji, gdzie Polacy już mogą bez problemów pracować. Choć przewodniczący Komisji Europejskiej zaapelował wczoraj do wszystkich krajów starej Unii, by poszła w ślady Hiszpanii, stolice pozostały na ten apel głuche.

O tym, czy holenderski rynek pracy zostanie otwarty, zdecyduje w kwietniu parlament. Ponieważ liberalizacji niezbyt chętni są też posłowie opozycyjni socjaldemokraci, wiele wskazuje więc na to, że restrykcje pozostaną.

Aby pracować legalnie w Holandii, trzeba mieć pozwolenie wydawane przez rząd. O ile łatwo dostać je pracownikom sektora rolnego i ogrodniczego (gdzie Holendrzy pracować nie chcą), o tyle w innych lepiej płatnych nie jest to takie proste. W 2005 r. rząd wydał 26 tys. zezwoleń na pracę dla Polaków. Szacuje się, że po zniesieniu restrykcji chętnych do pracy w Holandii byłoby dwa razy tyle.