Rosjanie zapewniają Aleksandra Łukaszenkę o wiecznej przyjaźni

Rosyjski MSZ oskarżył OBWE o stronniczość wobec wyborów prezydenckich na Białorusi. - W najważniejszych sprawach jesteśmy jednomyślni - zapewniał w poniedziałek Aleksandra Łukaszenkę mer Moskwy Jurij Łużkow

Rosja, która w białoruskich wyborach stawia jednoznacznie na Aleksandra Łukaszenkę, idzie w zaparte i publicznie nie dostrzega jego manipulacji w kampanii przedwyborczej. Co więcej, wiceszef rosyjskiego MSZ Grigorij Karasin zarzucił wczoraj obserwatorom Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), że są "stronniczy wobec wyborów białoruskich" i "pochopnie wydają negatywną opinię" o sytuacji w tym kraju.

Misje wyborcze OBWE są ostro krytykowane przez Moskwę od czasu pomarańczowej rewolucji na Ukrainie, kiedy - pomimo urzędowego optymizmu prokremlowskich obserwatorów - wysłannicy OBWE wytykali fałszerstwa wyborcze sztabu Wiktora Janukowycza. Rosja wielokrotnie oskarżała też obserwatorów OBWE o wysługiwanie się Zachodowi i popieranie zachodnich interesów na obszarze b. ZSRR. Ich postawa jest też jedną z przyczyn ciągłych pogróżek Moskwy straszącej obcięciem swych składek członkowskich na rzecz OBWE. Rozsierdzony Kreml przed kilkoma miesiącami wywierał też naciski na przeniesienie głównego biura misji wyborczych OBWE z Warszawy do "bardziej neutralnej stolicy".

Rosjanie starają się wynagrodzić Łukaszence krytykę ze strony Zachodu i nie szczędzą mu serdeczności podczas wizyt kolejnych rosyjskich notabli. W ub. tygodniu Mińsk odwiedził rosyjski premier Michaił Fradkow, a wczoraj gościł tam mer Moskwy Jurij Łużkow. Zapewniał o świetnej współpracy obu stolic i krajów oraz zapowiadał kolejne wspólne inwestycje. - Dziękujemy Rosji za popieranie Białorusi na arenie międzynarodowej. Wiemy, że na was zawsze możemy się wesprzeć - mówił Aleksander Łukaszenko podczas kolejnego spektaklu białorusko-rosyjskiej przyjaźni, którym była wczorajsza ceremonia przyjęcia listów uwierzytelniających od nowego ambasadora Rosji w Mińsku.