Boski plan dla Dody

Mówi o sobie: najlepsze ciało polskiego show-biznesu, ale głos mam jeszcze lepszy. Nie ma wątpliwości, że podbije Amerykę, a jej mąż Radosław Majdan kunsztem bramkarskim przewyższa Gianluigiego Buffona, Petra Cecha i Ikera Casillasa razem wziętych. Taka może być tylko Dorota ?Doda" Rabczewska

Z Dodą rozmawia Iwona Bugajska

- Dobrze Pani idzie. Włączasz telewizor - Doda, otwierasz gazetę - Doda. Ale prasy nie ma Pani najlepszej?

- Co to znaczy?

- Że źle o Pani piszą. Przedstawiają Panią jako bezczelną i rzucającą mięsem.

- Czy słyszała Pani, żebym publicznie rzucała mięsem?

- Nie, ale nigdy Pani w publicznym miejscu nie widziałam.

- Przecież Pani wie, jak to się robi. Dziennikarze kłamią. Mają już gotowy mój obraz i po prostu go powielają. Jest jedna taka gazeta... powiedziałam już menedżerce, żeby mnie z nimi nie kontaktowała.

Radosław Majdan, mąż Doroty, odrywa wzrok od gazety: - Proszę Pani, dużo lepiej napisać: "Doda powiedziała do męża: Odwal się!" niż "Kocham cię!" To pierwsze zawsze się sprzeda.

- Ale w show-biznesie też Pani nie lubią. Jedna z artystek kiedyś powiedziała o Pani: "Ja przynajmniej nie muszę nadrabiać ciałem".

- Radziu, słyszałeś? No odpowiedz pani.

Radosław Majdan: - To jest jak z Darkiem Dźwigałą [piłkarz Polonii Warszawa] Kiedy jako pierwszy na boisku zaczął nosić białe buty, wszyscy się śmiali. A teraz nosi się czarne, białe, czerwone i żółte buty. Tak właśnie jest z Dodą. Jest krytykowana, bo to, co robi, jest nowatorskie.

- Dziękuję ci Radziu. Daj buzi.

- Gdyby Pani miała powiedzieć, co jest w Pani lepsze, ciało czy głos, to co by Pani wybrała?

- Wybrałabym głos... Pani powinna być lekarzem.

- Dlaczego?

- Bo widzę, jak Pani pisze. Czy Pani rozczyta się w tych notatkach?

- Dam radę.

- Jaki jest Pani znak zodiaku?

- Ryba.

- Z początku czy z końca miesiąca?

- Z początku. A to ma jakieś znaczenie?

- Nie, tak mi coś przyszło do głowy. No, co tam Pani jeszcze ma, dużo jeszcze tych pytań?

- Nie lubi Pani udzielać wywiadów?

- Lubię, ale jak zadajecie mi po raz setny to samo pytanie...

- To może teraz odpowie Pani na pytanie, którego nikt jeszcze nie zadał, a tak Pani o tym marzyła.

- I właśnie to jest to pytanie, które ciągle mi zadają.

- No to może zapytam o piłkę nożną? Najlepszy bramkarz na świecie?

- Mój Radzio.

- Komu ze światowej elity pozwoliłaby Pani strzelić mu gola?

- Tylko sobie.

- Pojedzie na Mundial?

- Nie wiem, co tam Janas planuje, ale my i tak pojedziemy do Niemiec na wakacje.

- A dzisiaj, co będziecie robić?

- Dzisiaj mamy dzień dla siebie. Będziemy cieszyć się sobą i nowym mieszkaniem. Właśnie kupiliśmy w centrum Warszawy. Sypialnię całą urządziłam na różowo. Obiłam ją różowym futerkiem. Radek, jak się obudził, powiedział, że czuje się jak w różowej szkatułce. Ale mi się tak podoba.

Wróćmy do początków Pani przygody ze sceną. Przypomina sobie Pani, gdy w podstawówce wychowawczyni zabrała waszą klasę na musical "Metro" w Sali Kongresowej i powiedziała: "Przyjrzyjcie się, bo nigdy, nie będziecie tańczyć i śpiewać tak jak oni"?

- A ja poszłam na casting i wieku 13 lat dostałam się do teatru Buffo. Józefowicz uznał, że jestem wielkim talentem.

Potem był udział w "Barze". W jednym z Pani wywiadów przeczytałam, że analizowała Pani oglądalność "Big Brothera" i "Baru" i w końcu wybrała Pani ten drugi.

- Nieprawda, niczego nie analizowałam. Nawet bym nie mogła, bo wtedy był tylko Bar. Nie poszłam tam, tylko do mnie zadzwoniono. A ja chciałam wypromować zespół. Mieliśmy świetną płytę, ale nikt o niej słyszał.

I przyszła nagroda Bursztynowego Słowika. Celowo po kolei wymieniam Pani sukcesy, bo wszystko tak pięknie się układa. Na swojej internetowej stronie napisała Pani, że każdy ma swój kamień Syzyfa, ale Pani jakby lżejszy.

- Ja wiem, czego chcę i to realizuję. Dlaczego mi się udaje? Sama nie wiem. Wysyłam myśli w kosmos, a one mi się materializują.

Modli się Pani o sukces?

- Oczywiście, że się modlę. Ja wiem, że Bóg ma dla mnie plan. Ja w ogóle czasami czuję się, jakbym grała w jakimś fabularnym filmie, który realizuje obca ręka.

Z pewnością zagra Pani w filmie. Ostatnio coraz częściej mówi też Pani o wyjeździe do Stanów i karierze za oceanem.

- No bo już czas. I oczywiście, że zrobię międzynarodową karierę.

Wiele polskich artystek próbowało, a skończyły w Psiej Wólce.

- No tym bardziej najwyższy czas.

Imię i nazwisko: Dorota Rabczewska

Pseudonim: Doda Elektroda

Urodzona: 5 lutego 1984 w Ciechanowie

Rodzina: córka Pawła Rabczewskiego, 10-krotnego mistrza Polski w podnoszeniu ciężarów, medalisty mistrzostw Europy, żona Radosława Majdana, bramkarza Wisły

Sukcesy: zwycięstwo w ogólnopolskiej międzyszkolnej olimpiadzie w biegu na 100 m. i w skoku w dal, angaż w teatrze Buffo, udział w programie "Bar", trzy płyty, trzy razy trafiła na rozkładówkę czasopisma dla panów

Ulubiona książka: Alchemik

Wymiary: 90- 63- 88, 169 cm, waga 50 kg