Wyrok w procesie Haliny G.,Inki już za tydzień

Halina G., Inka - ofiara czy wspólnik wiedeńskiego mafioso Jeremiasza Barańskiego ?Baraniny"? Wyrok w procesie kobiety oskarżonej o pomoc w zabójstwie b. ministra sporu Jacka Dębskiego za tydzień

Dębski zginął zastrzelony 11 kwietnia 2001 r. Zbrodnię miał zlecić Jeremiasz Barański, ps. "Baranina". Motywem była chęć przejęcia 400 tys. dol., które były minister ulokował na wspólnym z gangsterem koncie za granicą. Egzekucję nad Wisłą w stolicy wykonać miał Tadeusz Maziuk, ps. "Sasza". Obaj - "Baranina" i "Sasza" - po aresztowaniu popełnili w celach tajemnicze samobójstwa. Obu wydała wcześniej Inka, kobieta od 18. roku życia związana ze środowiskiem przestępczym, w tym z "Baraniną".

Wczoraj zakończył się już drugi proces 30-letniej Inki. To ona na polecenie "Baraniny" towarzyszyła Dębskiemu w ostatnich godzinach życia i wyprowadziła go z restauracji - jak nazwał to wczoraj prokurator - "na strzał". Domagał się dla niej kary 7 lat i 11 miesięcy więzienia. Uznał, że świadomie pomogła w zabójstwie Dębskiego. Chce jednak, by sąd nadzwyczajnie karę złagodził, bo Inka pomogła w innych śledztwach przeciwko Barańskiemu i jego ludziom. Jej obrońcy poszli dalej. Chcą uniewinnienia Inki lub nadzwyczajnego złagodzenia kary do maksimum pięciu lat (co pozwoliłoby jej wyjść na wolność).

Przeciwny uznaniu zasług Inki jest tylko pełnomocnik wdowy po Jacku Dębskim. Przekonywał sąd, że jest ona nie tylko pomocnikiem, ale współsprawcą zabójstwa ministra. Żądał kary nie niższej niż 15 lat.

- Jedyną moją winą była znajomość z niewłaściwymi ludźmi. Nie miałam świadomości, że Jacek Dębski ma zginąć - mówiła w ostatnim słowie Inka.