Sędziowie: Czy trzecia władza jest zagrożona?

Konferencja sędziów. Ludzie niezadowoleni z wyroków mówią dziś sędziom, że poskarżą się ministrowi Ziobro i on z tym zrobi porządek - mówiono na konferencji stowarzyszenia Iustitia

- To jest sytuacja dramatyczna, zagrażająca praworządności - uważa założycielka Stowarzyszenia Sędziów Orzekających "Lustitia" sędzia Teresa Romer. - Społeczeństwo wydaje się uważać, że wymiar sprawiedliwości powinien zależeć od władzy wykonawczej.

Na piątkowej konferencji w Sądzie Najwyższym sędziowie zastanawiali się, co mogą zrobić, żeby dotrzeć ze swoimi racjami do opinii publicznej. Bo na razie obraz sędziów i sądów kształtują politycy, którzy są w tym znacznie skuteczniejsi. I media, które chętnie cytują polityków i dają pobieżne relacje z rozpraw. - Nieraz czytam w prasie o wyroku i dziwię się, jak sędzia mógł tak orzec? A potem okazuje się, że nie znam istotnej części uzasadnienia, ważnych dla sprawy okoliczności. Społeczeństwo tylko tyle będzie wiedziało o wyroku, ile media przekażą. Dlatego powinniśmy mówić zrozumiale nie dla prawników, ale dla ludzi - mówiła sędzia Barbara Romaszewska, która od kilku lat w ramach fundacji Iustitia organizuje wspólne warsztaty dla sędziów i dziennikarzy. - Ze sprawy gliwickiej [wyrok w sprawie dachu hali Międzynarodowych Targów Katowickich] trafia do opinii publicznej tylko jeden komunikat: że protestujemy przeciwko krytykowaniu wyroku, że bronimy swoich zagrożonych interesów. Nie potrafimy się przebić z komunikatem, że za niedopuszczalną uważamy nie krytykę, ale jej formę.

- Każda władza musi się tłumaczyć przed społeczeństwem. Także władza sądownicza. Tylko jak to robić, żeby nie być posądzonym o bronienie interesu "sędziowskiej kliki"? - zastanawiała się prof. Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Sędzia Teresa Romer: - Politycy mówią ludziom, że niezawisłość to sędziowski "przywilej", który trzeba ograniczyć, bo gwarantuje im bezkarność. A to nie jest przywilej, tylko obowiązek władzy ustawodawczej, żeby powstrzymała się od ingerencji we władzę sądowniczą. Bo taka ingerencja odbiera ludziom prawo do sprawiedliwego, bezstronnego osądzenia sprawy przez niezawisły sąd, co gwarantuje im konstytucja.

Czy wypowiedzi polityków - Jarosława Kaczyńskiego o "znieprawionych sędziach" czy ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro o wyrokach, które przeczą prawu grawitacji i o potrzebie zwiększenia władzy ministra nad sądami - zagrażają niezawisłości sędziów? Kolegium Sądu Okręgowego w Gliwicach uznało, że Zbigniew Ziobro naruszył dobra osobiste tego sądu i znieważył konstytucyjny organ. I zastanawiają się nad wytoczeniem mu sprawy, o czym napisali w specjalnej uchwale. Czy słusznie robią? - Wydaje mi się, że teraz raczej trzeba łagodzić sytuację. Chociaż z drugiej strony cywilny proces o ochronę dóbr osobistych byłby pożyteczny dla określenia dopuszczalnych granic krytyki sądu - mówi sędzia Romer.

Prof. Łętowska też uważa, że w interesie społecznym jest łagodzenie konfliktu. - Trzeba odpowiadać na krytykę i na formę tej krytyki, ale możliwie spokojnie. A jak wojna - to na argumenty. Nie można też odrzucać wszelkiej krytyki, bo ona bywa słuszna.

Czy niezawisłość sędziowska jest dziś zagrożona? - Są sędziowie, którzy chcą spokojnie pracować i dla tego spokoju gotowi są wydawać wyroki, które może nie do końca będą zgodne z ich sumieniem, ale nie będą publicznie krytykowane. W "W pustyni i w puszczy" pojmany przez Mahdiego Staś Tarkowski na propozycję "nie do odrzucenia" - żeby wyparł się Chrystusa i stał się wyznawcą Mahdiego - odpowiedział: "Proroku, czy chciałbyś, aby twymi wyznawcami byli tchórze i ludzie podli?". To dedykuję tym, którzy chcą sterować sądami - powiedziała nam Łętowska.