Prace nad PiS-owską ustawa antykorupcyjną. CBA ciężko idzie w Sejmie

Przyszły szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński strofował wczoraj ekspertów Biura Legislacyjnego, którzy skrytykowali niektóre rozwiązania z ustawy o CBA

Sejmowa podkomisja powołana do pracy nad ustawą o CBA - numer jeden w pakcie stabilizacyjnym PiS-Samoobrona-LPR - zaczęła czytać projekt. Wczoraj omówiła pierwsze dwa artykuły. Zostało 185. Gdy podkomisja skończy pracę - PiS zależy, by stało się to jeszcze w marcu - tekst trafi do komisji sejmowych.

W ośmioosobowej podkomisji PiS ma trzech posłów, LPR i Samoobrona po jednym, ale już wczoraj zdarzyło się głosowanie, w którym PiS przegrał. Chodziło o zamówienie ekspertyz co do zgodności projektu z konstytucją - PiS był za tym, żeby zrobić to dopiero po pracach w podkomisji.

Od początku było widać, że PiS chce przyspieszenia prac. Gdy Katarzyna Piekarska (SLD) i Julia Pitera (PO) wnioskowały o odroczenie posiedzenia i zaproszenie organizacji pozarządowych (wczoraj ich nie było), przewodniczący komisji Marek Surmacz (PiS) replikował: - Ich obecność wydaje mi się zbyteczna. Jak wszystko ustalimy w podkomisji, to zaprosimy je na komisje.

Stanęło jednak na tym, że na kolejne posiedzenie podkomisji zaproszenia dostaną m.in. Fundacja Batorego, fundacja Ius et Lex i rzecznik praw obywatelskich.

Po tym wstępie podkomisja przeszła do czytania projektu. SLD i PO mówiły o wątpliwościach - że CBA będzie "za wiele mogło". - Widać, że autorzy żyją mitami o służbach specjalnych - powiedział "Gazecie" Marek Biernacki (PO, b. szef MSW). Była też scysja Kamiński - eksperci. - Minister oskarżył ich o przekraczanie kompetencji, prawie krzyczał - mówi Piotr Ślusarczyk (LPR).