Senatorowie nie nadają się do konspiracji

Jak pomagać Polakom na Białorusi. Niespełna trzy tygodnie przed wyborami prezydenckimi na Białorusi senatorowie zastanawiali się, jak pomóc mieszkającym tam Polakom

Wybory prezydenckie na Białorusi są 19 marca. Aleksander Łukaszenko wygraną ma w kieszeni, co oznacza dalsze zwiększanie jego władzy i represje wobec przeciwników systemu. Takie jak rozwiązanie legalnie działającego Związku Polaków na Białorusi kierowanego przez Andżelikę Borys.

- Sytuacja na Białorusi będzie się tylko i wyłącznie pogarszała - ostrzegał wczoraj na spotkaniu z senacką komisją łączności z Polakami za granicą Tomasz Lis, szef departamentu konsularnego i Polonii w MSZ. Działacze ZPB są nadal inwigilowani i wzywani na przesłuchania, utrudniano im poruszanie się po kraju. 15 lutego władze przejęły Dom Polski w Witebsku, 16 lutego w Mińsku władze zainspirowały zebranie założycielskie marionetkowego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego "Polonia".

Lis przekazał senatorom prośbę Andżeliki Borys - powinni poczekać z wizytami na Białorusi do końca wyborów, by w gorącym okresie nie dawać dodatkowego pretekstu do represjonowania polskich działaczy. Przeciw zakamuflowanym wizytom na Białorusi opowiedział się marszałek Borusewicz (niezależny). - Senatorowie nie nadają się do konspiracji i działalności podziemnej. Nie mogą przemykać opłotkami - mówił. Na razie na białoruskie wybory pojedzie w charakterze obserwatorów dziesięciu parlamentarzystów.

A co po wyborach? Za priorytet Lis uznał pomoc polskiej oświacie na Białorusi. W sprawie utrzymania polskich nauczycieli rząd jest gotów złagodzić twarde stanowisko i rozmawiać z białoruskim ministerstwem oświaty. Senatorowie mówili też o innych formach pomocy Polakom na Białorusi, np. stypendiach dla młodzieży, wzmocnieniu mediów nadających z Polski na Białoruś.

Wicemarszałek Senatu Krzysztof Putra (PiS) ostrzegał wojewodów i samorządowców przed kontaktami z Józefem Łucznikiem - popieranym przez reżim nowym szefem ZPB. Wyjaśniał, że białoruskie władze wykorzystują te kontakty, by pokazać w oficjalnych mediach poparcie w Polsce dla nowych władz związku.

Część posiedzenia senackiej komisji była zamknięta. Marszałek Borusewicz wyjaśniał, że senatorowie nie chcieli rozmawiać o wszystkim publicznie, by nie narobić kłopotu Polakom z Białorusi, którym chcą teraz pomóc.