Szczeciński dom starców - c.d.

Służby wojewody i policja skontrolują opisany przez nas wczoraj nielegalny dom starców Marina prowadzony przez Jacka S. skazanego za oszustwa. Sąd penitencjarny poszuka zaś dla tego ostatniego więzienia

Nasz wczorajszy tekst "Dom skazańca" o nielegalnym domu starców w Szczecinie wywołał prawdziwą burzę.

Zareagował m.in. wojewoda zachodniopomorski Robert Krupowicz. Na prowadzenie domu opieki potrzebna jest jego zgoda, a właściciele Mariny nigdy o nią nie wystąpili. - W najbliższym czasie razem z policją przeprowadzimy gruntowną kontrolę domu opieki i zawiadującej nim spółki - powiedział wojewoda w piątek.

Niewykluczone jest skierowanie sprawy do prokuratury.

Nieformalnym szefem Mariny jest Jacek S., który powinien odbywać karę sześciu lat więzienia za oszustwa. Jego brat, w Marinie "specjalista od spraw organizacyjno-prawnych", jest obecnie sądzony za wyłudzenia warte blisko 20 mln zł. Jacek S. nie siedzi w więzieniu, bo od kilku lat korzysta z przerw w karze, przedstawiając zaświadczenia lekarskie o złym stanie zdrowia - leczy się na otyłość i chorobę wieńcową. Obecnie szczeciński sąd chce znaleźć więzienie, w którym Jacek S. mógłby odbywać karę.

- Przewodniczący wydziału penitencjarnego zwrócił się do Służby Więziennej o informację, czy któryś z zakładów karnych w Polsce ma oddział opieki zdrowotnej, który mógłby przyjąć Jacka S. - poinformowała nas sędzia Elżbieta Zywar ze szczecińskiego sądu okręgowego.