Duchowni i władze Zakopanego bronią ks. Drozdka

Krakowska kuria i rektor wspólnoty pallotynów z zakopiańskich Krzeptówek wzięli w obronę ks. Mirosława Drozdka, o którym "Tygodnik Podhalański" napisał, że współpracował z SB pod kryptonimem "Ewa". Do bojkotu czasopisma wzywają władze Zakopanego

W oświadczeniu na stronie internetowej ks. Józef Lasak, przełożony domu zakonnego pallotynów w Zakopanem, zarzucił kłamstwo tygodnikowi. Ujawnił, że o sprawie rzekomej agenturalnej działalności ks. Drozdka rozmawiał dzień przed publikacją z Andrzejem Szczepańskim, b. szefem zakopiańskiego SB. - Jednoznacznie stwierdził on, iż ks. Drozdek nie był współpracownikiem SB i gotów jest potwierdzić to zarówno w kurii krakowskiej, jak i w Zarządzie Prowincjalnym i w razie konieczności w sądzie - opowiada relacjonuje ks. Lasak. Wspomina też rozmowę o publikacji z abp. Stanisławem Dziwiszem w zakopiańskiej Księżówce. Ks. Dziwisz miał zapewnić, że w pełni ufa ks. Drozdkowi i że wie o jego spotkaniach z funkcjonariuszami SB w latach 80. "(...) każdy ksiądz, który budował czy wyjeżdżał, musiał to robić. Udzielam pełnego poparcia jego linii obrony, którą przyjął" - cytuje słowa arcybiskupa ks. Lasak.

Ks. Lasak twierdzi, że metropolita krakowski i nuncjusz papieski w Polsce tydzień temu odwiedzili sanktuarium na Krzeptówkach, aby wyrazić solidarności ze wspólnotą pallotynów i kustoszem. Ks. Robert Nęcek, rzecznik krakowskiej kurii, potwierdza, że doszło do takiego spotkania. Szczegółów nie ujawnia. - Mogę jednak zapewnić, że metropolita krakowski darzy zaufaniem wszystkich swoich księży - powiedział ks. Nęcek.

Ostrzej o lustracji w tygodniku wypowiedziały się władze Zakopanego. Wezwały do bojkotu czasopisma. W czwartek potępiające stanowisko przyjęła rada miasta. Wydawcę tygodnika, a zarazem autora artykułu Jerzego Jureckiego, oskarżają o "dziką lustrację", szkalowanie duchownego, atak na Kościół i mieszkańców Podhala. Dziennikarz w ostatnim numerze opublikował dokumenty z IPN. Z archiwaliów SB - jak przekonuje - wynika, że ks. Drozdek był agentem SB o kryptonimie "Ewa". Ma też nagranie, w którym były szef zakopiańskiej bezpieki miał potwierdzić współpracę księdza.

- Analiza całej teczki personalnej pozwala prześledzić zakończone sukcesem starania funkcjonariuszy SB w pozyskaniu księdza do współpracy. Pokazuje drogę od kandydata na TW do pełnowartościowego współpracownika - uważa Jurecki. Stanowisko zakopiańskich władz traktuje jako odwet za wieloletnią krytykę ich poczynań. Popiera go Stowarzyszenie Gazet Lokalnych. Wezwanie do bojkotu i oskarżenia o atak na Kościół uznało za próbę ograniczenia wolności słowa i "prymitywną manipulację uczuciami czytelników".

Ks. Drozdek kategorycznie zaprzecza, aby donosił SB. Zapowiada wystąpienie do IPN o status pokrzywdzonego i pozew do sądu przeciw tygodnikowi.