"Wiadomości": Awantura w środę, wpadka w piątek

Prezes TVP Jan Dworak przydzielił wczoraj "Wiadomościom" TVP opiekunkę: na tydzień wiceszefowa TVP 1 Dorota Warakomska przeprowadzi się z odległej centrali TVP przy Woronicza do centrum Warszawy, gdzie powstają "Wiadomości". I będzie pilnowała robienia dziennika. Dlaczego? Bo od tygodnia mówi się o tym, o czym "Wiadomości" nie powiedziały.

"Wiadomości" same stały się tematem dla dziennikarzy i polityków. Newsem było to, czego w nich nie było: w środę informacji o tym, z kim nowy minister skarbu chodził na piwko w czasach studenckich, a w piątek relacji z sejmowej debaty o 100 dniach rządu i wystąpienia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, które już zyskało sławę "mowy 15-lecia".

Brak pierwszej informacji bez znaczenia, nikt by tego nie zauważył, gdyby historia nie przedostała się do prasy, za to brak sejmowej relacji - to prawdziwa informacyjna katastrofa. Jednak to prawdopodobnie środowe wydarzenia doprowadziły do tej piątkowej katastrofy.

W środę "Wiadomości" nie puściły króciutkiego dialogu swego reportera Mikołaja Kunicy z nowo mianowanym ministrem skarbu Wojciechem Jasińskim. Minister od czasów studenckich przyjaźni się z braćmi Kaczyńskimi, a zwłaszcza z Jarosławem. Kunica, chcąc pokazać tę długoletnią zażyłość nowego ministra z prezesem PiS, rzucił pytanie:

Piwko?

Jasiński: - Tak, bywało.

Koleżanki?

- To akurat z Jarosławem Kaczyńskim nie.

Wydawca środowych "Wiadomości" Marzena Paczuska uznała ten kawałek za "nieetyczny i niesmaczny" i powiedziała Kunicy, że "w jej "Wiadomościach" to się nie ukaże".

Ponieważ odmówiła dyskusji w tej sprawie, szef "Wiadomości" Robert Kozak odsunął ją od wydawania środowego dziennika.

Ale o sprawie jakimś cudem usłyszał szef TVP 1 Maciej Grzywaczewski, który urzęduje kilka kilometrów dalej, na Woronicza ("Wiadomości" powstają zaś przy placu Powstańców Warszawy). Pytany, jak dotarła do niego wiadomość o konflikcie w "Wiadomościach", mówi tylko: - Poinformował mnie świadek zdarzenia.

Grzywaczewski szybko pojechał więc na plac Powstańców, by zażegnać konflikt, ale tylko go zaognił . Gdy jako wydawcę przywrócił Paczuskę, i Kozak, i Kunica poczuli się urażeni.

Kozak - bo Grzywaczewski podważył jego decyzję, Kunica - bo dyrektor z Woronicza zadecydował o zdjęciu jego materiału, a tak źle to ostatnio było za prezesa Roberta Kwiatkowskiego. Kunica udał się na urlop, bo uznał, że albo on, albo Paczuska. Kozak wziął sobie wolne dni. Ocenia, że Grzywaczewski nie miał prawa podważać jego decyzji.

I tak oto "Wiadomości" zostały (chwilowo) bez szefa i głównego reportera politycznego.

Czy te środowe wydarzenia zaważyły na największej wpadce "Wiadomości", do której doszło dwa dni później, w piątek? Ten główny dziennik TVP, najchętniej oglądany przez Polaków (aż 6-7 mln widzów dziennie), pominął najważniejszego politycznego newsa dnia, czyli sejmową debatę o 100 dniach gabinetu premiera. A przede wszystkim dramatyczne przemówienie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Jak to się mogło stać?

Wydawca piątkowych "Wiadomości" Marzena Paczuska: - Nie miałam dziennikarzy w Sejmie. Więcej powiedzieć nie chce, bo - jak twierdzi - ma zakaz rozmów z prasą.

Prowadząca i współwydawca Dorota Gawryluk: - Nie było reportera politycznego w Sejmie. Był tylko praktykant. A chyba nie chciałaby pani oglądać niepełnego i niedobrego materiału w "Wiadomościach"? Czy czuję się za tę wpadkę współodpowiedzialna? Cha, cha! Jak pani chce, to proszę tak napisać!

Robert Kozak miał tego dnia wolne. Kunica cały czas na urlopie.

Nieoficjalnie dziennikarze "Wiadomości" mówią, że Paczuska była tak roztrzęsiona środową awanturą, że do piątku się nie pozbierała. - Jak człowiek w gorączce, to rozum traci - komentuje nasz rozmówca.

Ale sejmowe wydarzenia relacjonowała na żywo TVP 3, TVN 24. Trudno było przeoczyć, że dzieje się coś ważnego. PAP też na bieżąco informowała, pierwsza depesza o wystąpieniu Kaczyńskiego ukazała się o 13.40.

Dla wszystkich więc pozostaje zagadką, dlaczego do 19.30 nikt się nie zorientował, że w "Wiadomościach" nie będzie newsa dnia.

Co ciekawe, PiS - tak przewrażliwiony ma punkcie swojej obecności w mediach - tym razem powstrzymuje się od krytyki. Tadeusz Cymański (PiS): - Milczenie też jest formą wypowiedzi, ale nijak nie mogę zrozumieć intencji.

Rzecznik rządu Konrad Ciesiołkiewicz: - Widzę tu być może problem ze standardami dziennikarskimi, o których tak często mówi kierownictwo "Wiadomości". Ale protestu nie napisałem.

W piątek ktoś z "Telexpressu" powiadomił kogoś z bratniej redakcji "Wiadomości", że Kunica postanowił pozbawić widzów romantycznego szczegółu z życia min. Jasińskiego. Oto, jak minister w wyciętym przez Kunicę fragmencie tłumaczył, dlaczego na studiach nie chodził na koleżanki z Jarosławem: "To akurat z Jarosławem Kaczyńskim nie... nie chodziłem na koleżanki. Ja zagustowałem bardzo wcześnie... moja żona obecna mieszkała w sąsiednim akademiku, także ja... już nie chodziłem na koleżanki, jak byłem na studiach".

Wczoraj prezes Dworak zdecydował, że "dialogiem Kunicy" zajmie się Komisja Etyki TVP. W rozmowie z Kunicą przyznał, że "sam by takiej rozmowy nie puścił". Zapowiedział, że Kunica otrzyma upomnienie. - Ale odniosłem wrażenie, że prezes oczekuje, że nadal będę głównym reporterem politycznym "Wiadomości" - mówi "Gazecie" Kunica, który do końca miesiąca jest na urlopie.

Który program informacyjny cenisz najbardziej?