Po co komu dług Maksymiuka?

Jeden z głównych aferzystów III RP kupił blisko milionowy dług Janusza Maksymiuka - prawej ręki Andrzeja Leppera. Dlaczego?

Dolnośląski poseł Janusz Maksymiuk to dziś bliski współpracownik przewodniczącego Samoobrony i współtwórca paktu stabilizacyjnego zawartego z PiS i LPR.

Ryszard Bonda - pozbawiony immunitetu poseł ubiegłej kadencji (Samoobrona, potem niezależny) - ma na koncie kilka spraw karnych. W najważniejszej jest sądzony za zagarnięcie 27 tys. ton zboża (w tym z rezerw państwowych) o wartości ponad 11 mln zł. Bonda na rozprawy nie przychodzi, wciąż jest chory, sędzia grozi mu aresztem.

Obu połączył dług. Maksymiuk był największym dłużnikiem szczecińskiej firmy Fosfan SA (przed prywatyzacją - państwowy Superfosfat); nie zapłacił jej za nawozy. Ale jego dług, szacowany na 850 tys. z odsetkami, ktoś kupił. Kto?

- Zobowiązaliśmy się do zachowania w tajemnicy zarówno kupującego dług, jak i cenę - mówi Jacek Ciubak, prezes Fosfanu SA. - Zrobiliśmy dobry interes. Umowa sprzedaży tej wierzytelności była bezwarunkowa, co oznacza, że kupujący nie mógł nam jej "zwrócić", gdyby nie był w stanie wyegzekwować długu.

- Czy to Ryszard Bonda kupił ten dług?

- Nie mogę odpowiedzieć na tak sformułowane pytanie.

Z dwóch wiarygodnych źródeł wiemy jednak, że dług polityka kupiła firma Bondy.

Długi (ściślej: wierzytelności) kupuje się po to, by na nich zarobić. Według specjalistów od tego handlu długi polityków to obecnie chodliwy towar, gdyż politycy w obawie przed kompromitacją szybko oddają pieniądze egzekutorom.

Mówi właściciel firmy handlującej długami: - Od polityka łatwiej dług ściągnąć, jest bardziej podatny na argumenty takie jak zawiadomienie partii, kontrahentów, dziennikarzy albo wręcz ogłoszenia w prasie. Polityka to rozmiękcza.

Ryszard Bonda jest nieuchwytny dla dziennikarzy, nie zdołaliśmy go zapytać, po co mu dług Maksymiuka.

Maksymiuk sam przyznaje, że jest niewypłacalny. Jego długi szacuje się łącznie na blisko 3 mln zł. Mówi nam: - Dostałem pismo z jakiejś firmy, że kupiła mój dług. Nie pamiętam jej nazwy. Nie wiem, co to dla mnie oznacza. Mówi pan, że za tym stoi Ryszard Bonda?! No to chyba będę miał kłopoty.

Pytamy właściciela firmy handlującej długami, czy kupiłby dług Maksymiuka "bezwarunkowo"?

- Na takim długu bym stracił. Ten pan ma kilkuletnie długi, więc powinno się je kupić dość tanio, powiedzmy za 15-20 proc. głównej należności. Musiałbym więc od pana Maksymiuka odzyskać co najmniej 30 proc. wartości długu. A on tyle nie da, bo nie ma.

Po co więc ktoś kupił jego dług? - pytamy dalej. - Może ktoś podstawiony przez pana Maksymiuka za jego pieniądze kupił. Niezbyt to ładnie ani legalnie, ale tak się robi - mówi handlarz długami. - A może ktoś chce mieć tego pana w szachu? Czyli odnieść jakąś korzyść niepieniężną. Może powiedzieć na przykład: "Teraz idziemy do komornika i wchodzimy na pana poselskie diety". Albo: "Sprzedamy pana dług firmie krzak reprezentowanej przez czterech wysportowanych gości ze Wschodu". To kwestia indywidualnego podejścia do człowieka.

Znany zachodniopomorski polityk, który chce być anonimowy: - Bondę i Andrzeja Leppera łączą nadal bardzo ciepłe stosunki. Według mojego rozeznania Bonda zrobił po prostu koleżeńską przysługę kolegom ze swojej drużyny.