Kto zyska na odmrożeniu podatków

Od niespełna 40 do prawie 750 zł rocznie będą mogli zyskać podatnicy na zapowiadanym przez Ministerstwo Finansów odmrożeniu kwot ze skali podatkowej. Kto zyska najwięcej?

Chcemy oddać podatnikom sprawiedliwość - obwieściła w czasie sobotniej konferencji prasowej wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska. - Przyznać się, że podatki w ostatnich latach rosły z powodu zamrożenia skali podatkowej - wyjaśniła. I zapowiedziała odmrożenie wszystkich kwot ze skali podatkowej - progów podatkowych i kwoty dochodu zwolnionego od podatku.

Progi podatkowe czekają na waloryzację od 2002 r., a kwota wolna od podatku - od 2004 r. Fiskus oddałby podatnikom wszystkie zaległe waloryzacje.

Podatki: nie obniżka, a brak podwyżki

- Oznacza to tak naprawdę zmniejszenie obciążeń dla ogromnej, wielomilionowej rzeszy podatników. Przy czym najbardziej skorzystają najbiedniejsi. Emeryci, renciści i robotnicy. A, niestety, nie skorzystają, to czego bardzo by chciała PO, najbogatsi - tak propozycje Ministerstwa Finansów chwalił w poniedziałek w telewizyjnym programie "Prosto w oczy" poseł PiS Tadeusz Cymański. Szybko podchwycili to inni politycy. O obniżce podatków zaczął mówić m.in. Roman Giertych.

Cieszymy się z zapowiedzi odmrożenia, ale...

Trudno tu raczej mówić o obniżce podatków. Odmrożenie kwot ze skali podatkowej byłoby raczej powstrzymaniem corocznych, pełzających, cichych podwyżek. Bo utrzymujące się od lat zamrożenie powoduje, że co roku płacimy fiskusowi nieco więcej, mimo że stawki podatkowe nie wzrastają. Potwierdza to Ministerstwo Finansów, mówiąc o oddaniu sprawiedliwości podatnikom. I po raz pierwszy przyznając, że mrożenie jest podwyżką. Dzięki odmrożeniu kwot ze skali fiskus oddałby podatnikom to, co zabrał im przez lata w czasie cichych podwyżek podatków. I tylko tyle.

Policzyliśmy też, kto ile oszczędzi na odmrożeniu. Na początek kwota dochodu zwolnionego od opodatkowania. Wedle wyliczeń resortu finansów dzięki odmrożeniu podskoczyłaby ona z obecnych 2790 zł do 3000 zł. W ten sposób podatnicy zyskaliby podatek od różnicy pomiędzy tymi kwotami, czyli 19 proc. od 210 zł. Policzyliśmy - daje to niespełna 40 zł zysku w skali roku.

Na tym jednak nie koniec skutków odmrożeń. Pierwszy próg podatkowy, czyli kwota graniczna, po przekroczeniu której dochód podatnika wpada spod stawki 19 proc. na stawkę 30 proc., podskoczyłby z 37 024 zł na 39 300 zł. Natomiast drugi próg podatkowy (granica między stawkami 30 i 40 proc.) wzrósłby z dzisiejszych 74 048 zł do 78 600 zł. Oznacza to, że podatnik mógłby też zarobić nieco więcej, nie wpadając pod wyższą stawkę podatku.

A jak to się przekłada na pieniądze? Osoby, których dochody są niższe od pierwszego progu podatkowego ze skali obowiązującej w 2006 r., nic nie zyskałyby na odmrożeniu progów. Pozostaną przy zysku z odmrożenia kwoty dochodu zwolnionego od opodatkowania. Czyli przy niespełna 40 zł.

Ci, których dochody są nieco wyższe, ale niższe od pierwszego progu z odmrożonej skali, zyskaliby od 40 do 290 zł. To kwota łącznego zysku - z odmrożenia progów i kwoty wolnej. Dalej, aż do kwoty drugiego progu ze skali na 2006 r., zysk jest stały - nieco ponad 290 zł. Ci, których dochody mieszczą się pomiędzy drugimi progami ze skali na 2006 r. i odmrożonej, oszczędzą między 290 zł a 745 zł. Tym więcej, im wyższy jest ich dochód. Najwięcej - nieco ponad 745 zł - zarobiliby natomiast najbogatsi, czyli ci, których dochody roczne przekraczają 78 600 zł.

Wsteczna moc odmrożenia

Odmrożona skala podatkowa miałaby obowiązywać od 2007 r. Być może jednak odnosiłaby się także do dochodów, które podatnicy uzyskają w 2006 r. Do takiego rozwiązania wicepremier Gilowska zamierza przekonywać premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Co prawda odmrożenie obowiązywałoby wtedy niejako z mocą wsteczną, ale zdaniem minister finansów nie naruszałoby to konstytucji, bo taka zmiana byłaby korzystna dla podatników.

Wedle wyliczeń Ministerstwa Finansów odmrożenie kosztowałoby budżet 2 mld zł.