Premierowi puszczają nerwy, czyli cieniasy z PO

Tak określił premier Kazimierz Marcinkiewicz gabinet cieni stworzony przez Platformę Obywatelską

Widać wyraźnie, że to napięcie, jakie wytwarza Jarosław Kaczyński nie służy panu premierowi - odpowiedział lider PO.

- Posłowie jednego z ugrupowań, którzy się nazywają... zaraz, syn na nich mówi "cieniasy", znaczy te cienie, gabinet cieni, prezentują codziennie dwie, trzy konferencje prasowe i zalewają przymiotnikami prace rządu, a materii tam nie ma - mówił premier.

Pod koniec konferencji prasowej zapytany, co ma na myśli, mówiąc "cieniasy", powiedział, że się przejęzyczył, bo często rozmawia z synem. - Gabinet cieni PO oczywiście bardzo szanuję, poważam, wszystkich ludzi kocham, nie tylko w walentynki - dodał Marcinkiewicz.

Na zaczepkę premiera odpowiedzieli politycy PO. - Ma chłopisko powody do zdenerwowania, więc wcale się nie dziwię, że czasem premierowi puszczają nerwy - powiedział Tusk.

A Bronisław Komorowski ripostował dowcipem: - Aneks do paktu stabilizacyjnego punkt 4a, to jest paragraf 22.

Premier zareagował na wczorajsze zarzuty PO, że przygotowywana przez rząd ustawa o likwidacji WSI i powołaniu wywiadu i kontrwywiadu wojskowego to tylko zmiany kosmetyczne. - Wypowiadanie takiego zdania na temat projektu, którego się nie zna, jest niepoważne - skomentował.

Wczoraj jednak pakiet ustaw o WSI na wniosek premiera został powtórnie zdjęty z porządku obrad. Marcinkiewicz powiedział, że są wątpliwości co do zgodności z konstytucją jednego przepisu. Ma zostać przyjęty "niezwłocznie" po wyjaśnieniu tej wątpliwości -