Czy Płockowi grozi powódź?

Koryto Wisły w okolicach Płocka jest wypełnione lodem i śryżem (skruszonym lodem) w 80 proc. - Jeśli odwilż nadejdzie gwałtownie, woda spiętrzy lód w Wiśle, a ten uszkodzi wały i zapory boczne zbiornika włocławskiego - ostrzegają naukowcy z Instytutu Geografii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zastępca dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Włocławku Stanisław Krzyżalewski przyznaje, że tak grubej warstwy lodu na Wiśle, od Modlina aż do tamy we Włocławku, nie było dawno. Naukowcy z Torunia widzą analogię z 1982 r. Wtedy w Płocku doszło do jednej z największych w historii powodzi. - Teraz woda ma jeszcze małą prędkość przepływu, ale kiedy ruszy, to zacznie się polka - komentują prof. Marek Grześ i dr Bogusław Pawłowski z UMK.

Na razie powodów do większego niepokoju nie widzi szef zarządzania kryzysowego w płockim ratuszu Jan Siodłak. Jego zdaniem nie ma nawet możliwości kruszenia lodu. - Trzeba by go gdzieś usunąć, a poniżej tamy we Włocławku też jest pokrywa lodowa.