Kongres USA oskarża rząd ws. huraganu "Katrina"

Gdyby nie indolencja i opieszałość władz, ubiegłoroczna tragedia w Nowym Orleanie mogłaby pochłonąć o wiele mniej ofiar. Takie są wnioski raportu Kongresu USA na temat huraganu "Katrina"

Raport przygotowała składająca się z samych republikanów komisja bezpieczeństwa krajowego Izby Reprezentantów. Demokraci zbojkotowali jej posiedzenia, domagając się powołania w skład komisji bezpartyjnych ekspertów. Gdy jednak poznali zaskakująco ostre końcowe wnioski raportu, zaproponowali do nich tylko niewielkie poprawki.

Raporty w sprawie "Katriny", wielkiego huraganu, który na przełomie sierpnia i września 2005 r. spustoszył południowe wybrzeże USA i zalał Nowy Orlean, zabijając ponad tysiąc osób, mogą stać się dla Demokratów potężnym orężem w jesiennej kampanii wyborczej do Kongresu.

Raport ma być ogłoszony w środę, jednak od kilku dni gazety informują o jego zawartości. Podobne raporty przygotowują jeszcze oddzielne komisje w Senacie oraz w Białym Domu.

Sprawozdanie Izby Reprezentantów o "Katrinie" niesie więc ze sobą olbrzymi ciężar polityczny. Podobnie było w przypadku raportu komisji Kongresu USA na temat ataków 11 września. Autorzy raportu o "Katrinie" doskonale zdają sobie z tego sprawę, cytują bowiem najsłynniejsze zdanie z tamtego raportu: "11 września był wynikiem braku wyobraźni". I sami piszą: "Jeśli 11 września był wynikiem braku wyobraźni, to "Katrina" była wynikiem braku inicjatywy".

Brak inicjatywy kongresmani zarzucają urzędnikom na wszystkich szczeblach - od władz miejskich Nowego Orleanu po prezydenta USA. Huragan zbliżał się - piszą autorzy dokumentu - ale nikt nawet nie rozważał czarnych scenariuszy, mając nadzieję, że "i tym razem się uda". Nie było prób koordynowania działań, urzędnicy czekali, uważając, że działania podejmie ktoś inny. A w tym czasie w Nowym Orleanie tonęli ludzie.

"Jeśli coś takiego zdarzyło się mimo prognoz i ostrzeżeń, to co zdarzy się, gdy dojdzie do katastrofy, o której ostrzeżeń nie będzie?" - czytamy w raporcie. - "Cztery i pół roku po atakach 11 września Ameryka znowu okazała się kompletnie nieprzygotowana na wydarzenie tej skali".

Największą odpowiedzialnością za nieudolną akcję prewencyjną i ratunkową autorzy raportu obciążają szefa antykryzysowej agencji FEMA Michaela Browna oraz sekretarza ds. bezpieczeństwa krajowego Michaela Chertoffa. Brown nie panował nad przygotowaniami przed nadejściem huraganu, a w dniach po katastrofie kompletnie się pogubił.

Chertoff nie ogłosił "Katriny" "katastrofą o zasięgu krajowym", co pozwoliłoby na ominięcie wielu biurokratycznych barier oraz na sprawniejszą koordynację akcji ratunkowej. Nie dopilnował również FEMA kierowanej przez Browna. Nie zarządził także skierowania w rejon katastrofy dodatkowych służb, w tym oddziałów Gwardii Narodowej. Kongresmani domagają się więc, choć nie wprost, dymisji Chertoffa, jednego z najbardziej zaufanych ludzi Busha.

Raport zarzuca również Białemu Domowi, że lekceważył ostrzeżenia o nadciągającej katastrofie, w pełni ufając działaniom Browna i Chertoffa. Z dochodzenia komisji wynika, że kluczowa dla rozmiarów nowoorleańskiej tragedii informacja o przerwaniu przez wodę wałów w Nowym Orleanie dotarła do Białego Domu wieczorem w dniu huraganu, jednak jeszcze przez następne dwa dni prezydent i jego podwładni powtarzali, że nic nie wiedzieli o skali katastrofy.

Także w następnych dniach doradcy prezydenta odrzucali lub lekceważyli wiele informacji, które potem okazywały się prawdziwe. Raport jasno stwierdza, że prezydent był niedoinformowany, a w decydujących dniach właściwie nie miał pojęcia o skali katastrofy. Gdy wreszcie w zdecydowany sposób zaczął kierować akcją ratunkową, miał już przynajmniej trzy dni opóźnienia.

Ciężkie zarzuty postawiono też władzom stanowym i lokalnym biernie czekającym na reakcję rządu federalnego. Nowy Orlean był kompletnie nieprzygotowany na huragan, chociaż o zagrożeniu dla miasta leżącego poniżej poziomu morza i otoczonemu z trzech stron przez wodę wiedzieli wszyscy.

Tragiczne w skutkach było ociąganie się burmistrza miasta Raya Nagina z ogłoszeniem obowiązkowej ewakuacji, a potem fatalne jej przeprowadzenie - bezpośrednim tego skutkiem było utonięcie w Nowym Orleanie kilkuset osób.

Rzecznik Białego Domu podkreśla, że prezydent Bush wielokrotnie przyznawał, iż akcja ratunkowa po "Katrinie" nie przebiegała prawidłowo. - Ale my chcemy z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość, skupić się na tym, co będzie jutro, a nie tym, co było wczoraj - mówi Michael Duffy.

Wczoraj Krajowe Centrum Huraganów wystosowało pierwsze ostrzeżenie w 2006 roku: nadchodzący sezon - od czerwca do listopada - może być nie mniej groźny niż ten z roku 2005.