Kto będzie rządził rolniczą emeryturą

Na liście kandydatów na fotel prezesa KRUS jest szczecinianin Dariusz Rohde, uznawany za człowieka Artura Balazsa. Jak sam podkreśla, zna i Balazsa, i Leppera

W Sejmie trwa dyskusja, komu ma podlegać Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. W czwartek Komisja Rolnictwa poparła pomysł, by KRUS powróciła pod skrzydła szefa resortu rolnictwa. Tymczasem jej obecny zwierzchnik - minister pracy i polityki społecznej - przeprowadza konkurs na prezesa KRUS. Kandydaci mogli się zgłaszać do 30 stycznia. Zdaniem Andrzeja Zybały, rzecznika resortu pracy, konkurs ten będzie ważny, bo zostanie przeprowadzony zgodnie z ustawą o konkursach na takie stanowiska.

W Biuletynie Informacji Publicznej jest już lista kandydatów spełniających wymogi: Dariusz Rohde z Kalisza Pomorskiego, Zbigniew Wiernicki - prezes pułtuskiej Akcji Katolickiej i naczelnik w Ministerstwie Finansów, Henryk Jabłoński ze Szczecina, obecny prezes KRUS Jan Kopczyk, Józef Gadzicki z Raciborza (to nazwisko znaleźć można na listach kandydatów LPR w ostatnich wyborach) oraz Andrzej Kowal z Warszawy.

Dariusz Rohde, to obecny szef szczecińskiego oddziału KRUS. - Bezpartyjny - jak podkreśla.

Poseł Krzysztof Zaremba (PO) mówi: - Każdy, kto zna realia naszego regionu, bez trudu rozwikła zagadkę, kto mógł poprzeć pana Rohde. Żona tego kandydata, Małgorzata Rohde, była szefową zachodniopomorskiego SKL. Moim zdaniem to kandydat Artura Balazsa.

Podobnego zdania są inni zachodniopomorscy politycy.

Balazs - minister rolnictwa w rządzie Buzka, twórca Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego i poseł aż do ostatnich wyborów - obecnie doradza Samoobronie. Uważany jest za zaufanego łącznika między PiS a tym ugrupowaniem. Znany jest z zamiłowania do gier politycznych, negocjacji, zakulisowych targów. Sugestie zachodniopomorskich polityków, że Rohde to jego człowiek, kwituje: - Proszę napisać tylko to, że okazuję wielkie zdziwienie takimi komentarzami. Tylko tyle.

Twierdzi, że Rohde jest bliższym znajomym Leppera niż jego.

Dariusz Rohde uważa, że znajomości jego żony i jego należy rozdzielać. Mówi: - Nie czuję się człowiekiem pana Balazsa. Liczę na poparcie związkowców z Rady Rolników [nadzorującej KRUS]. Znam panów Balazsa i Leppera, bo byłem dyrektorem KRUS i w Koszalinie, i w Szczecinie, czyli w środowisku im bliskim. Na tych terenach mają gospodarstwa.