ZPC Mieszko znacząco poprawił wyniki w 2005 r.

Raciborski producent słodyczy mocno stanął na nogi i może zaliczyć zeszłoroczne wyniki do bardzo udanych

Kilka lat temu raciborski producent słodyczy Mieszko był jeszcze rodzinną firmą, która popadła w kłopoty finansowe. Po przejęciu kontrolnego pakietu akcji przez Central European Confectionary Holding (CECH) prezesem został Marek Moczulski, który rozpoczął restrukturyzację spółki. Pierwsze efekty w wynikach finansowych było widać już w 2004 r. - firma zarobiła netto skromne 167 tys. zł. W kolejnym roku akcjonariusze mieli większe powody do zadowolenia, a firma poprawiła wszystkie główne wskaźniki.

Według wstępnych danych spółka, której sztandarowe produkty to cukierki Zozole i praliny, sprzedała słodycze za 180 mln zł, czyli 3,5 proc. więcej niż w 2004 r. Poprawę w finansach widać po zysku operacyjnym - podskoczył o 60 proc., do 7,6 mln zł, a wynik netto blisko dziewięciokrotnie (1,5 mln zł).

Dobre osiągnięcia Mieszka znacznie odbiegają od kondycji całego rynku. Według badań firmy AC Nielsen w zeszłym roku polski rynek słodyczy urósł wartościowo jedynie o 0,7 proc. Oczekiwania branży były większe - przynajmniej rzędu kilku procent. W sumie zjedliśmy słodycze za 4,37 mld zł.

Skąd tak słaby wzrost, skoro wzrost gospodarczy i pensje ruszyły w górę? Zdaniem prezesa Moczulskiego niektórzy duzi producenci w końcówce 2004 r. sprzedali zbyt dużo słodyczy do magazynów i w ten sposób wyniki branży zostały sztucznie zawyżone, powodując w 2005 r. tzw. efekt wysokiej bazy.

- Zakładamy, że w dłuższej perspektywie rynek powróci do stabilnego wzrostu - uważa Moczulski. Dla Mieszka prognozuje w 2006 r. "stałą poprawę zyskowności". Spółka planuje rozwój w oparciu o własne siły. W zeszłym roku rozmowy w sprawie przejęcia kilku firm spaliły na panewce, bo żadna nie okazała się wystarczająco atrakcyjna. Mieszko nie widzi już w Polsce celu do przejęcia.