Szefowie MTK poprawiają swój wizerunek

Katowicka spółka targowa nie pomogła jeszcze rodzinom ofiar tragedii, ale już zdążyła wynająć speca, który ma poprawić jej fatalny wizerunek! Wynajęła Ignacego Krasickiego z firmy public relations Art Media. Krasicki jest specjalistą od ?sytuacji kryzysowych?.

Międzynarodowe Targi Katowickie od soboty kojarzą się wyłącznie ze śmiercią 63 niewinnych osób, które przyszły do hali targowej całymi rodzinami. I z zaniedbaniami, które doprowadziły do tragedii - prokuratura ma dowody, że dach zawalił się pod ciężarem śniegu i lodu, którego w porę nie uprzątnięto.

Ale spółka targowa już wie, jak te skojarzenia wymazać z naszej pamięci. Wynajęła Ignacego Krasickiego z firmy public relations Art Media. Krasicki jest specjalistą od "sytuacji kryzysowych". Jego zadaniem jest poprawa wizerunku firmy, bo w przeciwnym wypadku targi stracą klientów i grozi im bankructwo. Krasicki przyznaje: - Pomagam spółce, bo poprosiła mnie, aby wziąć na siebie kontakty z dziennikarzami.

Zaprzeczył jednak, że jego zadaniem jest naprawa zszarganego wizerunku firmy. - Nie podpisałem żadnego kontraktu na takie usługi - podkreśla. - Chciałbym jednak pomóc znajomym z targów, aby nie byli postrzegani tylko przez pryzmat tragedii.

Na razie targi słabo dbały o wizerunek. Nie zrobiły najważniejszego: nie ma z ich strony żadnej pomocy dla poszkodowanych. Spółka martwi się bardziej tym, jak napiszą o niej dziennikarze. I choć nie miała pieniędzy na usunięcie śniegu, to znalazła je na agencję reklamową. Gdy pytamy Krasickiego o wynagrodzenie, zapewnia, że będzie pracował za darmo: - Nie wiem, jak nasza współpraca będzie wyglądała w przyszłości, ale za sprawę katastrofy nie wezmę pieniędzy.

Żaneta Berus, dyrektor handlowy Expomedia, do której należą targi, w wynajęciu Krasickiego nie widzi nic zdrożnego. - Każda duża firma musi dbać o prasę. My także podejmujemy takie działania - tłumaczy Berus. Ale zapewnia, że firma w najbliższych dniach wyjdzie także z pomocą do poszkodowanych. O szczegółach nie chciała jednak mówić. Nie udało nam się tego usłyszeć również od angielskiej centrali firmy. Powiedziano nam, że firma przygotowuje oświadczenie w tej sprawie.