Prezydent nie chciał zarazić miliardera

Bill Gates nie doczekał się wczoraj spotkania z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Dzień wcześniej tego zaszczytu nie dostąpiła księżniczka Anna. Głowę naszego państwa zmogła choroba. Osobisty lekarz prezydenta nakazał mu położyć się do łóżka.

- Pan prezydent jest mocno przeziębiony - mówi Marcin Rosołowski z Kancelarii Prezydenta. - Kłopoty ze zdrowiem zaczęły się jeszcze w Rzymie, tam się już źle czuł. Ale choroba przy tak fatalnej pogodzie, jaką teraz mamy, to nic dziwnego. Do tego doszła różnica klimatów, stres związany z bardzo napiętym kalendarzem wizyty [w ciągu jednego dnia Lech Kaczyński spotkał się z papieżem, prezydentem Włoch, był na grobie Jana Pawła II - red.].

- Mocno się zaziębił, paskudnie kaszle, po prostu zmarzł, a jest osobą dość wrażliwą na zmiany temperatury - ujawnia szczegóły inny urzędnik Kancelarii. - W takim stanie raczej się gości nie powinno przyjmować - tłumaczy kolejny.

Już w dzień po powrocie z Rzymu doszło do tragedii w Katowicach. Lech Kaczyński podobnie jak premier i ministrowie postanowił, że pojedzie na Śląsk. Był na gruzowisku, rozmawiał z ratownikami, odwiedził szpital. W Katowicach ogłosił żałobę narodową. Marcin Rosołowski: - Dla pana prezydenta nie było dyskusji. W obliczu takiego dramatu musiał pojawić się na miejscu, niezależnie od stanu zdrowia. Był cały czas pod opieką osobistego lekarza, który należy do pałacowej ekipy.

Ale jak ujawnia nam Rosołowski, prezydent powoli dochodzi do zdrowia. - Ma zalecone leżenie. Leczony jest antybiotykami, więc temperatura spadła. Miał spotkać się z Billem Gatesem, ale lekarz odradził mu pracę. Rekonwalescencja potrwa jeszcze dwa, trzy dni. Na razie pracuje w domu.

W zastępstwie założyciela komputerowego imperium Microsoftu przyjmował w Pałacu Prezydenckim minister Andrzej Urbański, jeden z bliższych współpracowników Kaczyńskiego. Panowie rozmawiali przede wszystkim o inwestycyjnych planach Gatesa w Polsce, m.in. o Centrum Usługowym, które miałoby prowadzić w Polsce księgowość Microsoftu.