Reakcje świata na wybory w Palestynie

Światu nie spodobał się wynik palestyńskich wyborów. USA i Unia Europejska są ?zaniepokojone? i zapowiadają, że nie będą rozmawiać z Hamasem, dopóki się nie rozbroi i nie uzna Izraela

Prezydent USA George Bush powiedział, że USA nie będą współpracować ze zbrojnym ugrupowaniem domagającym się zniszczenia Izraela. - Jak może być partnerem pokojowym grupa, która chce zniszczyć inne państwo, a do tego wciąż utrzymuje swe zbrojne skrzydło? - pytał Bush.

Unia Europejska, która także umieszcza Hamas na listach organizacji terrorystycznych, wyraziła "duże zaniepokojenie" jego zwycięstwem. Unijna komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner powiedziała, że Bruksela będzie współpracować z każdym rządem palestyńskim, pod warunkiem że będzie stosował "środki pokojowe". Podobnie wypowiadały się władze państw europejskich. - Robimy interesy tylko z ludźmi, którzy odrzucają terroryzm - stwierdził rzecznik brytyjskiego premiera Tony'ego Blaira, a premier Włoch Silvio Berlusconi krótko określił wyniki wyborów jako "bardzo złe".

Sekretarz generalny ONZ Kofi Annan powiedział, że "posiadanie broni i zasiadanie w parlamencie jest sprzecznością", i wyraził nadzieję, że Hamas niedługo się rozbroi.

Także światowa prasa szeroko rozpisywała się o zwycięstwie Hamasu. "Po tych wyborach kontakty Izraela z Autonomią Palestyńską staną się jeszcze trudniejsze" - uważają Steven Erlanger i Greg Myre z "New York Times'a". Richard Beeston z "Times'a" jest większym optymistą: "Hamas, kiedy już raz zakosztuje władzy, na pewno zmieni stanowisko. Bo jak może jednocześnie prowadzić kampanię przemocy i sprawować publiczne funkcje?" - pyta Beeston i dodaje, że wynik palestyńskich wyborów pokazuje ogólnoregionalną tendencję do włączania radykalnych ugrupowań muzułmańskich do polityki.

Arabscy publicyści widzą w wygranej Hamasu głównie winę Zachodu. Abd al Wahab Badrachan z "Al Hajat" twierdzi, że zwycięstwo Hamasu wynika z "błędnej polityki wspierania Izraela". - W takich warunkach zawsze znajdzie się miejsce dla ekstremistów - twierdzi. Z kolei Abd ar Rahman ar Raszid z "Al Kuds al Arabi" pisze, że nie ma nic dziwnego w zwycięstwie Hamasu nad "skompromitowanym Fatahem". - To oczywiste, że wygrali ludzie, których wyborcze hasło brzmiało: "Nasza historia jest jasna, nasze ręce czyste, a nasza droga zwycięska!".