Kamienie milowe transplantologii

- Jestem pewien, że za 50 lat nikt już nie będzie przeszczepiał serc ze zwłok. To będzie tylko jeden z ciekawych epizodów w historii medycyny - mówił w 2002 r. w wywiadzie dla "Gazety" prof. Roland Hetzer - jeden z najwybitniejszych niemieckich kardiochirurgów. Takie stwierdzenie może trochę dziwić w ustach człowieka, który ma na swoim koncie ok. 500 przeszczepionych serc.

Prof. Hetzer przyszłość medycyny widzi w narządach hodowanych w laboratoriach z komórek macierzystych. Czy to rzeczywiście nastąpi? Z odpowiedzią na to pytanie musimy jeszcze poczekać, chociaż biorąc pod uwagę szybki postęp nauki, może nie aż 50 lat. Nie ulega natomiast wątpliwości, że minione pół wieku transplantologii stanowiło w medycynie prawdziwy przełom. Kto był największą gwiazdą owych dekad? Pretendentów jest wielu. O jednym przez lata mówiono jako o głównym kandydacie do medycznego Nobla. Drugi to bohater mediów ostatnich tygodni.

Wyścig po serce

Grudzień 1967 roku. W szpitalu na nowojorskim Brooklynie przy młodym, nieuleczalnie chorym chłopcu czuwa dr Adrian Kantrowitz. Jest całkowicie zdecydowany przeszczepić serce swojemu pacjentowi. Czeka tylko na dawcę.

Do takiego samego zabiegu przygotowuje się w Palo Alto w Kalifornii dr Norman Shumway. Jego prace nad przeszczepianiem narządów u zwierząt pozwoliły na stworzenie teoretycznych podstaw transplantacji serca u ludzi.

To jednak nie oni przejdą do historii medycyny.

3 grudnia świat obiega wiadomość, że w Kapsztadzie, w szpitalu Groote Schuur, dr Christiaan Barnard przeszczepił serce 55-letniemu Louisowi Washkansky'emu.

Kantrowitz przeprowadza ostatecznie swoją operację trzy dni później; jednak pacjent umiera sześć godzin po jej zakończeniu.

Tymczasem trwa walka o życie Washkansky'ego. Niestety, umiera on po 18 dniach. Barnard się jednak nie poddaje. Już 2 stycznia 1968 roku przeszczepia serce 59-letniemu Philipowi Blaibergowi. Próbują również Amerykanie. Shumway wykonuje swój pierwszy przeszczep 6, a Kantrowitz swój drugi 9 stycznia. Pacjent Shumwaya przeżyje 15 dni, Kantrowitza - zaledwie osiem godzin. Tymczasem Blaiberg mimo kilku kryzysów powoli powraca do zdrowia. 16 marca opuszcza szpital i jedzie do domu. Dzięki nowemu sercu będzie żył jeszcze 18 miesięcy.

Od czasu pionierskiego zabiegu Barnarda wykonano już kilkadziesiąt tysięcy przeszczepów serca. Sam chirurg aż do swojej śmierci w 2001 roku będzie ambasadorem idei przeszczepiania ludzkich serc na świecie.

Jeden Francuz, trzy przeszczepy

Ostatnie tygodnie w historii przeszczepów to niewątpliwie czas prof. Jeana-Michela Dubernarda z Francji. Gwiazdą mediów stał się za sprawą pierwszego w historii przeszczepu twarzy. Gwiazdą tyleż podziwianą, co kontrowersyjną.

Dubernard rozgłos zdobył w październiku 1998 r., gdy jako pierwszy na świecie przeszczepił ludzką dłoń z fragmentem przedramienia. Pacjentem był Australijczyk Clint Hallam, który swoją własną kończynę stracił 14 lat wcześniej w wypadku. Mimo że zabieg się powiódł, ostatecznie nie można go zaliczyć do największych sukcesów medycyny. Okazało się, że Hallam był kompletnie nieprzygotowany psychicznie na posiadanie "obcej" ręki. Nie potrafił się do niej przyzwyczaić, nie zażywał leków chroniących przed odrzutem. Skutek? Trzy lata po zabiegu lekarze musieli mu amputować przeszczepioną dłoń.

Kolejny wyczyn Dubernarda można już zaliczyć do sukcesów. 13 stycznia 2000 r. przeszczepił 33-letniemu Denisowi Chatelierowi obydwa przedramiona razem z dłońmi.

Największy rozgłos Francuzowi przyniosły jednak ostatnie dni i tygodnie. Pod koniec ubiegłego roku poinformował, że wspólnie z prof. Bernardem Devauchelle'em jako pierwszy na świecie przeszczepił fragment twarzy 38-letniej Isabelle Dinoire. Kobieta została w maju ubiegłego roku pogryziona przez psa. Straciła nos, usta i podbródek. Zdaniem Dubernarda przeszczep twarzy był dla niej jedynym ratunkiem.

Przekonania tego nie podzieliło jednak wielu specjalistów na świecie. Zarzucili chirurgowi, że nie próbował pomóc wcześniej swojej pacjentce za pomocą standardowych metod rekonstrukcji twarzy (przy wykorzystaniu własnych tkanek). Ponadto pojawiły się doniesienia (ich źródłem była córka Dinoire), że kobieta próbowała popełnić samobójstwo, co stawia pod znakiem zapytania jej stan psychiczny i stwarza zagrożenie, że kiedyś mogą pojawić się problemy podobne do tych, jakie miał Clint Hallam.

Dubernard stanowczo odrzuca wszystkie te zarzuty, twierdząc, że jego pacjentka czuje się świetnie i szybko wraca do zdrowia.

Czy historia Isabelle Dinoire okaże się w ostateczności sukcesem, czy porażką? Odpowiedź przyniesie przyszłość.