Prezes NFZ rozdaje premie za nasz strach

Blisko 2 mln zł prezes NFZ Jerzy Miller przeznaczył na nagrody i premie dla swoich urzędników. Szczególnie wyróżnił dyrektorów z centrali Funduszu! Za co spotkała ich taka łaska? Za kupczenie zdrowiem i życiem Polaków podczas przygotowań kontraktów medycznych w ubiegłym roku.

Podsunęli lekarzom do podpisania takie umowy, których oni nie mogli podpisać jeśli chceli pozostać wierni przysiędze Hipokratesa. Choć cała Polska z drżeniem serca przyglądała się temu skandalowi - nie wiadomo było czy po 1 stycznia będzie miał nas kto leczyć - prezes NFZ jest dumny z dokonań swoich ludzi.

I dał swoim dyrektorom olbrzymie nagrody oraz premie, choć nie musiał tego robić. Dobrze wie, że źle postąpił, bo NFZ utrudniał naszemu dziennikarzowi dotarcie do informacji o tych skandalicznych nagrodach. A przecież prezes Miller wydaje nie swoje, ale pieniądze nasze, podatników. My jednak ustaliliśmy, że tych nagród jest co najmniej 1 mln 754 tys. 314 zł! Najwięcej dostali oczywiście dyrektorzy z centrali NFZ w Warszawie.

To była kompromitacja

wojnę NFZ z lekarzami o to za ile mają leczyć pacjentów obserwowała cała Polska. Każdy dzień skandalicznych negocjacji dostarczał przykładów na to, że nasze zdrowie może być poważnie zagrożone. Przykład: urzędnicy NFZ chcieli zmusić Centrum Zdrowia Dziecka, aby odmawiało pomocy ciężko chorym dzieciom. NFZ za nic miał rozpacz ich rodziców - żądał, aby ten najsłynniejszy szpital dziecięcy w Polsce, zadowolił się tylko połową potrzebnej sumy na ratowanie zdrowia i życia naszych dzieci.

Podobnie było w całej Polsce. Lekarze rodzinni alarmowali, że będą zmuszeni zamknąć gabinety. Również im Fundusz chciał zapłacić jakieś nędzne grosze za leczenie naszego zdrowia i nie słuchał ich racji.

Najwięcej dostali w Warszawie

Gdyby nie interwencja ministra Zbigniewa Religi, nie wiadomo czy wszystko nie zakończyłoby się wielkim nieszczęściem. Ale co to obchodzi prezesa Jerzego Millera? Dał premie i nagrody 13 dyrektorom departamentów i biur w centrali NFZ w Warszawie - średnio po 8,9 tys. zł na dyrektora. Łącznie na nagrody i premie dla urzędników w centrala NFZ poszło ponad pół miliona złotych. - Dyrektorzy zostali wyróżnieni za pracę w 2005 r. oraz za szczególne zaangażowanie w przygotowanie kontraktowania świadczeń medycznych na rok 2006 - mówi Renata Furman, rzeczniczka Funduszu.

Można sądzić, że zaangażowanie dyrektorów oddziałów NFZ prezes Miller ocenił jako "nieszczególne" albo wręcz żadne, bo do tej pory nie dał im nagród. Ale oni sami wypłacili je swym zastępcom i pracownikom.

Tylko cztery oddziały Funduszu zachowały się przyzwoicie - tam nagród nie będzie.

W trzech innych są one właśnie planowane, w czterech innych otrzymali je pracownicy. Najwięcej, bo 290 tys. zł na nagrody i premie przeznaczył oddział dolnośląski;200 tys. zł - śląski i 196 tys. zł małopolski.

To skandal. Komentuje Marek Twardowski przedstawiciel lekarzy z tzw. Porozumienia Zielonogórskiego do rozmów z NFZ.

To oni dostali takie nagrody? Chwileczkę, muszę usiąść, bo w to nie wierzę. Teraz widać, że prezes Miller dba tylko o swoich ludzi a nie o pacjentów. To nie są pieniądze pana Millera, i nie powinien wydawać ich tak lekką ręką dla podwładnych. A jeszcze tak niedawno nie był taki hojny. Nam proponował nam tylko 5 groszy podwyżki na jednego pacjenta w kraju i nic z jego skąpstwa nie wyszło. To my zmusiliśmy go do negocjacji. Siedzieliśmy z urzędnikami NFZ po nocach, aby wszystko się udało. Oni wykazali swoją powinność i żadne nagrody im się nie należą. Te umowy powinni podpisać w październiku i listopadzie, a nie trzymać wszystkich w niepewności do samego końca.

Bolesław Piecha, Wiceminister Zdrowia

- Gratuluje władzom Narodowego Funduszu Zdrowia dobrego samopoczucia. Ten rok nie był najlepszy dla NFZ pod względem sprawności działania jego władz oraz urzędników i liczby generowanych przez nich konfliktów. Korespondencja krążąca pomiędzy placówkami medycznymi, Ministerstwem Zdrowia i Funduszem była nerwowa i gorąca. To, że ostatecznie udało się zakontraktować świadczenia zdrowotne kosztowało wiele wysiłku wszystkie strony, a przecież nie musiało tak być. Nie sądzę więc, by urzędnicy NFZ zasłużyli tutaj na jakąś szczególną nagrodę.