Żubry niezliczone

Wybrałem się z nadleśniczym Białowieskiego Parku Narodowego Jerzym Dackiewiczem, któremu podlega Ośrodek Hodowli Żubrów, na liczenie tych zwierząt

Tu w Puszczy liczenie odbywa się co roku zimą i trwa ładnych parę dni. Wszystko przez to, że żubry policzyć wcale nie jest łatwo. To prawda, koncentrują się one w miejscach dokarmiania i wydaje się, że wszystkie są pod ręką, ale tak naprawdę liczenie polega nie tylko na zsumowaniu sztuk, ale też na określeniu wieku i płci. Wyróżnia się sześć kategorii: byki, krowy, młode byki, młode krowy - jałówki, cielaki byki i cielaki jałówki. - Najważniejsze, by skupić się na tym, ile jest cieląt, bo to wskazuje, jaki w danym roku jest przyrost - wyjaśniał mi nadleśniczy Dackiewicz. No a dostrzec płeć cielaka, gdy stoi on w zbitym stadzie, wcale nie jest prostym zadaniem. Dlatego te same stada są liczone nawet po kilka razy, by w końcu uzyskać w miarę dokładną liczbę i strukturę wiekową.

Ale nie o trudach liczenia chciałem pisać, tylko o mitach, jakie przy okazji tej akcji pojawiły się w różnych mediach. Otóż z liczenia wynika, że w polskiej części Puszczy Białowieskiej mamy około 400 żubrów. - Mamy za dużo żubrów, powinno być ich w puszczy 250 - alarmują wszyscy.

Tymczasem nie ma co wszczynać alarmu, bo tak naprawdę nie wiadomo, ile żubrów powinno być w Puszczy. To prawda, że wszyscy od lat twierdzą, że 250. Jednak długo szukałem, skąd się wzięła ta magiczna od lat powtarzana liczba i nie znalazłem nic, co by ją uwiarygodniało. Żadnych badań, żadnych prognoz ani przewidywań. Nic. Za to jakiś czas temu dowiedziałem się, że w latach 60. lub 70. na pewnej polsko-radzieckiej konferencji dotyczącej żubrów coś na ten temat trzeba było powiedzieć, no i ktoś powiedział, że ma być akurat tyle, i tak się to utarło. Liczba 250 została po prostu wzięta z sufitu i tak naprawdę nie wiadomo, czy tych zwierząt tu powinno być 250, czy 450, a może 500. W połowie XIX wieku, gdy w Puszczy nie było jeleni i bardzo mało łosi, żyło tu około 1800 żubrów. Tuż przed pierwszą wojną światową - około 700 i niemal dokładnie tyle samo mieszka dziś w polskiej i białoruskiej części Puszczy. Poza tym nic nie wskazuje na no, że żubrów jest za dużo. Pierwszym wskaźnikiem przegęszczenia byłby spadek liczby urodzeń, a on się od lat nie zmniejsza.

Innym mitem żubrowym, zresztą wynikającym z tego pierwszego, jest to, że gatunek ten został uratowany i nie ma się co o niego martwić. Owszem, został on ocalony od zagłady. Co do całkowitego uratowania i do tego, że o żubry można już się nie martwić, mam poważne wątpliwości. Głównie dlatego, że żubrów jest po prostu bardzo mało. Na świecie tych największych europejskich ssaków lądowych żyje zaledwie trzy tysiące. W Polsce około 800. Dla porównania amerykańskich bizonów, które wyginęły w podobnych okolicznościach i podobnie jak żubry ich ratunek zaczął się od kilku sztuk, dziś na świecie jest około trzystu tysięcy.