Dlaczego wniosku o dotację nie można wrzucić w koszty?

Aby dostać pieniądze z Unii Europejskiej, dziesiątki tysięcy polskich firm muszą przygotować odpowiedni wniosek. Jego koszt to nawet kilka tysięcy złotych. Wielu przedsiębiorców rezygnuje jednak z ubiegania się o pomoc, gdy dowiaduje się, że fiskus nie pozwoli tych wydatków wliczać w koszty. Jest jednak szansa, że to się zmieni

Andrzej Bortkowski, właściciel spółki Czermex z Łodzi, dowiedział się, że można skorzystać z dofinansowania Unii. Postanowił kupić licencję na nową technologię do produkcji sprzętu ortopedycznego. Liczył, że dostanie 10 tys. zł dotacji. Gdy pracownica urzędu marszałkowskiego pokazała mu, ile dokumentów trzeba przygotować, stwierdził, że sam sobie nie poradzi. Po pomoc poszedł do firm doradczych. Każda za opracowanie wniosku wraz z biznesplanem (przewidywalny zwrot inwestycji, ocena ryzyka itp.) chciała 3 tys. zł. Do tego dochodziły opłaty za wydanie z urzędów i sądów pism potrzebnych do wniosku.

- Byłem przekonany, że pieniądze te będę mógł wliczyć w koszty uzyskania przychodów i dzięki temu zaoszczędzę - mówi biznesmen. Urząd skarbowy mu jednak odmówił. Pan Andrzej zrezygnował więc z unijnej dotacji i nowej technologii.

Koszty to wszelkie wydatki na prowadzenie firmy. To, co dostaje ona od klientów, to jej przychody, dochód zaś, od którego firma musi zapłacić podatek, to przychód minus koszty. Im większe więc koszty, tym mniejszy podatek do zapłacenia.

Zgodnie z przepisami w koszty można wliczyć tylko wydatki, które służą osiągnięciu przychodów. - Przedsiębiorca, pisząc wniosek, nie robi tego przecież dla własnej satysfakcji, tylko dla osiągnięcia dodatkowego przychodu. Nie rozumiem więc stanowiska fiskusa, który odmawia zaliczenia wydatków na wniosek o unijną dotację do kosztów - mówi Adam Ambrozik z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Jego zdaniem cała sprawa to absurd prawny. Firma może bowiem wydać pieniądze na opracowanie wniosku, zakwalifikuje się do pomocy, ale nigdy nie ma gwarancji, że pieniądze dostanie. - Gdy decyzja będzie odmowna, przedsiębiorca nie dość, że z Unii nic nie dostanie, to jeszcze będzie miał straty związane z wydatkami na wniosek - mówi Adam Ambrozik. - Ten mechanizm skutecznie odstrasza dziesiątki tysięcy polskich firm od ubiegania się o unijne pieniądze.

Marcin Zębaty, naczelnik departamentu przedsiębiorczości w Ministerstwie Gospodarki, zapewnia, że resort zajmie się sprawą kosztów. - Czekamy na jeszcze inne informacje o barierach utrudniających funkcjonowanie firm, wtedy stworzymy specjalny raport i zajmiemy się zmianami przepisów - mówi naczelnik Marcin Zębaty.

Zmiana prawa podatkowego może jednak okazać się zbędna. Jak się bowiem dowiedzieliśmy, nad ułatwieniem przedsiębiorcom życia pracuje Ministerstwo Rozwoju Regionalnego.

Jeśli jego propozycje wejdą w życie, firmy zamiast wrzucać wydatki na unijny wniosek w koszty, będą mogły starać się o ich refundację.

Obecnie zgodnie z rozporządzeniem Komisji Europejskiej jest to w całej Unii zakazane. Od 2007 r. jednak każdy kraj członkowski sam będzie decydował, jakie koszty będą podlegać zwrotowi. - Kontynuując upraszczanie przepisów związanych z dotacjami unijnymi, będziemy zabiegać, aby koszty sporządzenia wniosku też podlegały refundacji - ujawnia Agnieszka Jankowska z MRR.

Dlaczego dzisiaj nie można odliczać dotacji

art. 23 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych mówi, że za koszty uzyskania przychodów nie uważa się kosztów "ze źródeł przychodów", które nie są opodatkowane. Unijne dotacje nie są opodatkowane, w związku z tym - zdaniem fiskusa - firmy nie mogą wpisywać w koszty wydatków na przygotowanie unijnego wniosku.