Czy PiS przywróci Fundusz Alimentacyjny?

Samotne matki domagają się, by PiS zrealizował przedwyborczą obietnicę i przywrócił Fundusz Alimentacyjny. Resort polityki społecznej zaczął już z nimi rozmowy

Matki spokojnie czekały na ruch rządu. Ale kilka tygodni temu dowiedziały się, że Ministerstwo Polityki Społecznej planuje zmiany w ustawie o dłużnikach alimentacyjnych, co ich zdaniem byłoby tylko poprawianiem złego prawa. Napisały list do ministra Kazimierza Michałkiewicza i spotkały się z nim. Chcą, by rząd zajął się ich pomysłem - Obywatelskim Projektem Ustawy Fundusz Alimentacyjny, który w poprzedniej kadencji (21 września 2004 r.) złożyły w Sejmie. Matki podkreślały, że PiS obiecywał im przywrócenie funduszu niezwłocznie po dojściu do władzy.

Projekt obywatelski to powrót do działającego kiedyś, ale zmodyfikowanego Funduszu Alimentacyjnego. Teraz dysponowałyby nim gminy. Dawny FA wypłacał alimenty przez prawie 30 lat - od stycznia 1975 do kwietnia 2004 r. Matki i ojcowie (większość korzystających z tej pomocy to kobiety wychowujące samotnie dzieci) przyznają, że stary fundusz nie dyscyplinował dłużników. Kobiety obliczyły, że przez ostatnie dziesięć lat jego działania wyegzekwowano zaledwie 13 proc. wypłaconych świadczeń. Dlatego ich projekt kładzie duży nacisk na ściganie dłużników.

- Matki nie chcą żadnej pomocy socjalnej, żadnych pieniędzy od państwa. Chcą tylko skuteczniejszej egzekucji od tych, którzy powinni utrzymywać własne dzieci - tłumaczy prawnik dr Marek Andrzejewski, autor projektu ustawy.

Według projektu, kiedy dłużnik nie płaci, należności ściągane byłyby od jego bliskich, np. dziadków dziecka. Pozywać ich mogłaby gmina i tylko ona - a nie matka - mogłaby w razie spłaty wycofać pozew. Od opornych prócz długu ściągano by dodatkowo 5 proc. na funkcjonowanie funduszu.

Kolejna sprawa to rejestr dłużników, do którego każdy pracodawca pod groźbą kary musiałby zgłaszać nowo zatrudnioną osobę. Przynajmniej raz w roku przeprowadzano by wywiad środowiskowy tak u dłużnika, jak i u korzystających z alimentów. Ważne dla matek zmiany to szybka decyzja o pomocy dla dziecka.

Dziś matki dostają zaliczkę 170 zł na dziecko, a gdy mają bardzo niski dochód - 300 zł. Z FA dostawałyby tyle, ile zasądził sąd, ale nie więcej niż 30 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Gdyby matka marnotrawiła pieniądze, można byłoby zawiesić jej wypłaty albo przekazywać pomoc w postaci rzeczowej.

Zdaniem Renaty Iwaniec, pełnomocniczki Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej na rzecz Ustawy FA, teraz koszty działania funduszu dla państwa byłyby niższe właśnie dzięki skutecznej egzekucji długów.

Iwaniec podkreśla, że matki nie chcą upierać się przy swojej wersji ustawy bez jakichkolwiek poprawek. Chcą dyskutować z rządem.

- Mamy nadzieję, że wypracujemy wspólne stanowisko i z takim zaczniemy prace w Sejmie. Chciałybyśmy zdążyć przed pierwszym czytaniem, które zaplanowano na początek lutego - mówi.

Jak informuje Joanna Kluzik-Rostkowska, wiceminister polityki społecznej, przedstawiciele resortu spotkają się z matkami najdalej w przyszłym tygodniu. Nie będą to rozmowy o tym, czy w ogóle przywracać fundusz, bo rząd jest za tym, ale o tym, jakie rozwiązania miałaby wprowadzać nowa ustawa.

Czy Fundusz Alimentacyjny powinien zostać przywrócony?