Rusza trzecia izba rosyjskiego parlamentu

Izba Społeczna, otwarta wczoraj trzecia izbia rosyjskiego parlamentu, ma być pośrednikiem w dialogu władzy ze społeczeństwem. Tylko że większość jej członków wyznaczyły władze

Izba Społeczna ma reprezentować rosyjskie organizacje pozarządowe, związki twórcze, zawodowe i naukowe. Problem w tym, że społecznych delegatów do 126-osobowej Izby w istocie wybierał Kreml.

Prezydent Władimir Putin osobiście powołał jedną trzecią składu, a jego ludzie nadzorowali i dobierali w regionach resztę członków Izby. Prasa z lubością rozpisywała się o wyrzucaniu tych kandydatów, których podejrzewano o brak całkowitej lojalności wobec Kremla.

Rezultaty ponoć przerosły oczekiwania administracji prezydenta Putina i zdaniem dwóch moskiewskich centrów analitycznych, Ośrodka Panorama oraz Centrum Technologii Politycznych tylko czterech członków Izby można uznać za osoby niekontrolowane przez Kreml.

Ze względów propagandowych władza z pewnością chętnie powiększyłaby tę opozycyjną grupę o kilka osób, ale większość najbardziej wpływowych i niezależnych organizacji pozarządowych zbojkotowała "wybory" do Izby. - Nie będę dekoracją w kolejnych propagandowych sztuczkach władzy - tłumaczyła Ludmiła Aleksiejewa z Moskiewskiej Grupy Helsińskiej, której proponowano nominację do Izby.

Zadaniem Izby Społecznej będzie opiniowanie projektów ustaw pod względem respektowania w nich praw człowieka i obywatela oraz składanie własnych projektów praw chroniących wolności obywatelskie. Rosyjski parlament zobowiązał Izbę do obserwowania stanu wolności słowa w Rosji, o to samo apelował wczoraj prezydent Putin.

- Przecież mnóstwo organizacji pozarządowych bez przerwy donosi o gwałceniu wolności prasy. Kreml ma już atrapę parlamentu w postaci Dumy, teraz zadbał o atrapę sektora pozarządowego w postaci Izby Społecznej - tłumaczą opozycjoniści.

Rosyjscy obrońcy praw człowieka spierają się, czy "porządkowanie społeczeństwa obywatelskiego", które jawnie stawia sobie za cel Władimir Putin, to cyniczny zamach na resztki działalności społecznej w Rosji, czy też być może prezydent naprawdę nie potrafi wyobrazić sobie społeczeństwa obywatelskiego wolnego od państwowego kagańca. - Niezależnie od intencji Putina efekt może być ten sam. Prorządowi obrońcy praw obywatelskich będą wciąż pokazywani w państwowych mediach, pozorując debatę społeczną. Podobnie jak Kreml terroryzm Czeczenów będą nazywać łamaniem praw człowieka, ale już nie aresztowanie niewygodnych dziennikarzy lub działaczy społecznych na prowincji - ostrzegają rosyjscy działacze.

Podczas niedzielnej inauguracji Izby Społecznej Putin miał usta pełne demokratycznych frazesów. Wzywał m.in. Izbę, aby pilnie śledziła realizację nowej ustawy o organizacjach pozarządowych, która może zamienić się w biurokratyczny bicz na niezależne grupy w Rosji. Zachęcał też członków Izby, aby rekomendowali rządowi projekty, które państwo powinno wspierać. - Chcesz funduszy, to bądź lojalny. Krytykujesz Kreml, zapomnij o pieniądzach - tak tłumaczy słowa Władimira Putina działacz międzynarodowej organizacji humanitarnej.

Ile izb powinien mieć Twoim zdaniem parlament, żeby był skuteczną instytucją?