Mróz!

Przyszedł do nas z północy Rosji i grozi. Grozi, że zaatakuje z siłą nawet minus 30 st.! Lepiej przeczytaj, co może Ci się wtedy przydarzyć

Polaków walka z mrozem - zobacz zdjęcia

Co z tym mrozem?! - gorąca dyskusja na forum

Zero stopni (czyli początek mrozu). Zamarza woda.

Minus 2 st. Zamarza woda morska. Kiedy temperatura podskoczy, lód roztopi się, ale będzie już wtedy wodą słodką, doskonale nadającą się do picia.

Minus 10 st. Przedszkolaki przestają wychodzić na podwórka. Starszy, schorowany człowiek - jeśli zasłabnie na ulicy - umiera po półgodzinie, pijany - nawet dziesięć minut wcześniej. Organizm dorosłego, zdrowego człowieka funkcjonuje jeszcze w miarę normalnie. Jeśli jest ciepło ubrany i nasmarowany tłustym kremem, nic mu nie grozi, może poza trzęsieniem się z zimna. Ale to tylko chwilowo... Zresztą już mu dały w kość przedmioty, które miały mu ułatwiać życie. Samochody nie chcą zapalić, bo zamarzają marnej jakości ropa i benzyna (jeśli domieszano do nich wody) i akumulatory (jeśli są zużyte).

Minus 12 st. Zamarzają instalacje wodociągowe i kanalizacyjne, kaloryfery pękają. Człowiek też zaczyna czuć się gorzej. Przy minus 15 st. pękają mu naczynia krwionośne na twarzy, a wdychając zimne powietrze ustami, dostaje zapalenia płuc albo oskrzeli. - Gdy ochładza się o pięć kolejnych stopni, procesy metaboliczne zaczynają się spowalniać, a naczynia krwionośne kurczyć. Układ krążenia gorzej "dba" wtedy o najsłabiej ukrwione części ciała, czyli stopy i dłonie, bo musi pilnować ukrwienia mózgu - mówi prof. Aleksander Sieroń ze Śląskiej Akademii Medycznej.

Jest minus 20 st. Odmrażają się stopy i dłonie. Ale za to - pod warunkiem że nie pada śnieg - niebo jaśnieje promieniami słońca. W nocy pojawiają się na nim tysiące gwiazd, widać nawet te najbledsze. A jeśli pojawi się mgła, drzewa rano przykryje piękna szadź.

Jest minus 50-60 st. Spokojnie - do takiej temperatury wchodzą tylko potrzebujący. Zaczyna się leczenie zimnem. Przy minus 110-160 st. - twierdzą specjaliści - normalizuje się ciśnienie, zwiększa się odporność organizmu i poprawia samopoczucie, goją się urazy i opóźnia starzenie.

Gotowi do boju

Wczoraj nocą w Rosji temperatura spadła do minus 37 st. (to tyle co na Antarktydzie). W obawie przed kryzysem energetycznym wyłączono podświetlenie zabytków, stacji metra, billboardów. Władze zapowiadają możliwość wprowadzenia stanu wyjątkowego. Fala mrozów przeciąga też przez Litwę, Białoruś i Ukrainę, przygotowują się na nią Bułgaria i Szwecja.

Na wschodzie Polski wczoraj temperatura spadła do minus 20, w nocy było minus 28. Uwaga, imprezowicze ze wschodu i centrum kraju! Jutro wieczorem odczuwalna temperatura może wynieść nawet minus 40 st.!

Takie zimno utrzyma się w Polsce co najmniej przez tydzień. Już wczoraj na stronach internetowych wielu miast pojawiły się komunikaty ostrzegające przed mrozem. Policjanci i strażnicy odwiedzają miejsca, gdzie mogą koczować bezdomni - rozdają im jedzenie i namawiają na przeprowadzkę do noclegowni. W pociągu z Wisły do Katowic zamarzły klocki hamulcowe i podróżni musieli się przesiąść do autobusów. Jeśli przez dwa kolejne wieczory temperatura na zewnątrz będzie wynosiła od minus 15 st., trzeciego dnia dyrektorzy szkół mogą je zamknąć.

Jest zimno, bo jest zima

Największy w historii polskiej meteorologii mróz zanotowano 11 stycznia 1940 r. - minus 41 stopni. W ciągu ostatnich dziesięciu lat najmroźniej było w styczniu 2003 r. - w nocy minus 31 st. (przy gruncie aż minus 36 st.). Dlaczego więc mróz - który jest nieodłącznym składnikiem zimy - robi wśród nas aż takie "halo"?

Jarosław Kret, prezenter pogody:

- Mróz zimą nie jest żadną anomalią, to zwyczajne zjawisko. Trzeba sobie to powiedzieć i przetrwać, bo w naszym przejściowym klimacie jesteśmy na zimę skazani. Ja bardzo nie lubię zimna, ale sobie to powtarzam i staram się przetrzymać do wiosny. Bo co mają powiedzieć na przykład Rosjanie, u których mróz jest o wiele większy?

Tomasz Ćwikowski, rzecznik urzędu miejskiego w Białymstoku:

- Jest zimno, bo przecież mamy zimę. Jestem do tego przyzwyczajony, poza tym w Suwałkach pewnie mróz jeszcze większy. Co robię? Jestem odporny na mróz. Żyję jak zwykle, pracuję. Nie panikuję, nie narzekam, nie patrzę co chwilę na termometr, tylko po prostu smaruję twarz i dłonie kremem. No i oczywiście ciepło się ubieram.

Prof. Aleksander Sieroń ze Śląskiej Akademii Medycznej, kierownik kliniki chorób wewnętrznych, angiologii i medycyny fizykalnej w Bytomiu:

- Mroźna zima jest dla nas bardzo dobra. Hartuje i sprawia, że mniej chorujemy na wiosnę. Ja taką zimę lubię i jak tylko czas mi pozwala, jeżdżę wtedy konno po śniegu. Pamiętam, jak trzy lata temu wracałem ze służbowej podróży do Hongkongu. Tam była nijaka pogoda, wilgotno, ok. 6-12 st., a u nas piękna zima. Bardzo się wtedy cieszyłem, że my mamy cztery pory roku.

Rady na mrozy

Lekarz o ubraniach i kremach

Marianna Stańczykowska, ordynator oddziału dermatologicznego w szpitalu wojewódzkim: Podstawowa zasada: ubierajmy się ciepło, na cebulkę. Ale wybierajmy jedynie ubrania wykonane z naturalnych tkanin. Sztuczne mogą doprowadzić do szybkiego wyziębienia organizmu. Koniecznie czapka, szalik i rękawiczki. Buty wygodne, luźne... warto o tym pamiętać, bo zwłaszcza zimą zaburzenie krążenia krwi może być dla nas niebezpieczne. Broń Boże wychodzić na dwór z mokrymi dłońmi, bo - po pierwsze - szybciej zrobi się nam zimno, po drugie - potęguje się groźba odmrożenia. Używajmy kremu, ale uwaga: półtłustego, a nie nawilżającego. Powinniśmy zwrócić uwagę, czy wśród ich składników są alantoina i witamina A. Zalecam też stosowanie specjalnych natłuszczających pomadek. Panom też. Może im się wydawać, że są bardziej zahartowani, ale to złudne. Przecież pod względem odporności na zimno niewiele różnią się od kobiet. Pamiętajmy też o owocach, codziennym śniadaniu, ciepłej herbacie. I o profilaktycznej aspirynie - łyknijmy ją wieczorem, jeśli długo byliśmy na dworze i jeśli czujemy, że coś nas zaczyna łamać.

Ciepłownicy i wodociągowcy o rurach

Piotr Przepałkowski, prezes Płockiej Energetyki Cieplnej: Przy ekstremalnych temperaturach może wydarzyć się wszystko. Jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność, by jak najszybciej zareagować w razie awarii. Płocczanie mogą jednak spać spokojnie, dzięki m.in. corocznym "wyłączeniom ciepła" nasza sieć jest dokładnie sprawdzona i zmodernizowana, ryzyko wystąpienia dużych awarii jest minimalne.

Najlepszy sposób na mróz to: