Poligon Częstochowa - czy to prawybory

Politycy z całego kraju pielgrzymują do Częstochowy. Groźba przyspieszonych wyborów sprawiła, że tutejsza powtórka głosowania na senatorów stała się dla nich ogólnopolskim sondażem

Sąd Najwyższy unieważnił wybory do Senatu w okręgu częstochowskim, bo na kartach do głosowania obok nazwisk kandydatów nie wydrukowano nazw partii. Kampania przed niedzielną powtórką przyciągnęła polityków z central najważniejszych partii.

We wtorek przyjechał Jerzy Szmajdziński (SLD), w środę - Jan Rokita (PO), w czwartek - Jarosław Kaczyński (PiS) i Donald Tusk (PO). Dzisiaj pod Jasną Górę dotrze Wojciech Olejniczak (SLD) i Marek Borowski (SdPl). Wszyscy zjeżdżają popierać swoich kandydatów. Miał też być Roman Giertych, ale się rozchorował.

- Wybory częstochowskie straciły lokalny charakter i de facto stały się prawyborami. Z pewnością ich wyniki będą bardzo ważnym wskaźnikiem tego, co może się stać w Polsce, gdy dojdzie do przyspieszonej kampanii parlamentarnej - uważa dr Adam Jelonek z Instytut Studiów Politycznych PAN. - Myślę, że wynik w Częstochowie będzie dla PiS sygnałem ostrzegawczym albo zachętą w dążeniu do nowych wyborów.

- Dla nas wyniki częstochowskich wyborów będą ważniejsze niż jakiekolwiek sondaże - przyznał Szmajdziński, szef sejmowego klubu SLD. - Z powtórki mamy korzyść dodatkową, bo to właśnie dzięki temu lewica zaczęła się jednoczyć.

SLD i SdPl-UP zgodnie wezwały do głosowania na Danutę Polak i Marka Lewandowskiego. Dzisiaj liderzy tych partii przyjadą ich poprzeć i przy okazji manifestować jedność lewicy. - To, co wydarzy się w Częstochowie, traktowałbym jako sondaż mobilizacji elektoratów. Wyborcy dostali niepowtarzalną szansę, by w Senacie znalazł się choć jeden głos lewicy - ocenia Borowski. - Przyjadę przede wszystkim przekonywać do pójścia na wybory - dodaje Olejniczak.

Jan Rokita ogólnopolskiego znaczenia częstochowskiego głosowania nie przecenia, bo obawia się niskiej frekwencji. - Przy całym moim szacunku dla Częstochowy - w niedzielę nie rozegra się tutaj ostateczna bitwa o Polskę - uważa lider PO. Mimo to spędził w mieście cały dzień. Modlił się na Jasnej Górze. Zwiedzał klasztor oprowadzany przez paulinów. Rozmawiał z uczniami w LO im. Słowackiego, dziennikarzami i miał otwarte spotkanie z wyborcami. Aula Akademii Jana Długosza była nabita po brzegi nie tylko zwolennikami PO. - Jestem tutaj, aby zarekomendować doktora Piotra Kurpiosa jako kandydata do Senatu. Polityka wymaga w coraz większym stopniu zimnej krwi właściwej chirurgom. W negocjacjach z Jarosławem Kaczyńskim byłby nam bardzo przydatny - mówił Rokita, agitując za znanym w mieście lekarzem.

Mieszkańcy Częstochowy pierwszego wyboru musieli dokonać już wczoraj. O tej samej godzinie swoje spotkania zorganizowali Tusk i Jarosław Kaczyński. Na obu był komplet słuchaczy.

Kaczyński, który poszedł też pomodlić się na Jasną Górę, stwierdził, że błąd popełniony przy organizacji wyborów w Częstochowie "należy naprawić w sposób sprawiedliwy". - A sprawiedliwie byłoby wtedy, gdyby obaj senatorowie, którzy zostali uczciwie wybrani, wrócili do parlamentu - powiedział prezes PiS. Nic dziwnego: we wrześniu częstochowskimi senatorami zostali Czesław Ryszka z PiS i biznesmen Jarosława Lasecki, który startował jako niezależny, ale w Senacie został zaproszony do klubu Prawa i Sprawiedliwości.

Donald Tusk na swoim spotkaniu grał na lokalnym patriotyzmie. Kandydat PO jest częstochowianinem, natomiast Ryszka (PiS) mieszka w Czeladzi, a Lasecki w Krakowie. - Częstochowianie szli z przekonaniem, że wybierają senatorów z Częstochowy, a tymczasem paradoksalnie w Senacie znaleźli się ludzie spoza jednego z największych miast w Polsce - mówił lider Platformy.

Jak już pisaliśmy wczoraj w "Gazecie", do proboszczów diecezji częstochowskiej trafił list kandydata Ryszki z prośbą o poparcie. Odręcznie dopisał się do niego szef tygodnika "Niedziela", w którym pracuje kandydat PiS. "Z powodu błędu urzędnika musimy powtórzyć w naszym okręgu wybory do Senatu. Zróbmy wszystko, aby nasz kandydat Czesław Ryszka powtórnie wygrał. Będzie zapewne sporo okazji podczas spotkań z wiernymi, aby im to wytłumaczyć" - zaapelował do kolegów kapłanów ks. Ireneusz Skubiś i postawił pieczątkę: Redaktor Naczelny Tygodnika Katolickiego "Niedziela".

- Niezależnie od tego, na jakiego kandydata i z jakiej partii ksiądz Skubiś by wskazywał, w mojej ocenie popełnia nadużycie. Nie wolno mu uczestniczyć w kampanii, nie jest osobą prywatną, ale człowiekiem powszechnie znanym, reprezentantem Kościoła - komentuje bp Tadeusz Pieronek, były sekretarz Episkopatu Polski. - Listem sprawił, że Kościół został zaangażowany w sprawy polityki, a to nie powinno mieć miejsca.

Nie wszyscy księża posłuchali naczelnego "Niedzieli". Mieszkańcy Częstochowy w skrzynkach pocztowych znajdują list ks. Jarosława Sroki z duszpasterstwa społeczno-zawodowego. Poleca on jako "godnego zaufania" Józefa Błaszczecia z LPR, na co dzień dyrektora Rejonowego Urzędu Poczty.