Wójt rozdaje daktyle na płodność

Wójt Marcinkiewicz obiecuje nie 1 tys., ale 2 tys. zł becikowego i po parę kilo daktyli na jednego mężczyznę, bo podobno wzmagają one płodność. To nie nowa polityka prorodzinna polskiego rządu, tylko pomysł Wójta Teodozego Jerzego Marcinkiewicza na to, by w gminie Stawiguda koło Olsztyna rodziło się więcej dzieci.

Dwa wagony darmowych daktyli obiecała delegacja jednego z okręgów w Iraku, która niedawno bawiła w Stawigudzie. Gości najbardziej interesowała gminna oświata. Bardzo wzruszyli się na widok irackiej flagi uszytej specjalnie na tę okazję przez uczniów stawigudzkiego gimnazjum. Podczas spotkania wójt zwierzył się Arabom ze swoich obaw.

- Powiedzieli, że mają odwrotny problem, bo jeśli chodzi o dzieci, to u nich panuje wręcz klęska urodzaju - opowiada Teodozy Jerzy Marcinkiewicz. - To podobno efekt spożywania przez mężczyzn dużej liczby daktyli. Mają dużo glukozy i innych składników dodających witalności. W rozmowie uczestniczył plantator daktyli, który od razu zadeklarował, że może nam przysłać dwa wagony. Zupełnie za darmo, w dowód sympatii.

Obiecane daktyle jeszcze nie przyjechały, ale w gminie już zastanawiają się, według jakiego klucza je rozdzielać: płci, wieku, a może dochodów?

Na wieść o rozdzielaniu daktyli oczy mieszkańców robią się okrągłe. - To chyba jakieś jaja - podejrzewa mężczyzna w średnim wieku. - Jakie daktyle, tu ludzie nie chcą mieć dzieci, bo za mało zarabiają. Nawet becikowe nie pomoże.

- Może chodzi o listki figowe? - dopytuje się Horst Szenfeld, ojciec dwójki dzieci. - Za daktyle raczej dziękuję. Bo pieniądze to rozumiem, przynajmniej można kupić wózek albo pieluchy.

Elżbieta Burzyńska nie wierzy w cudowną moc daktyli. - Tak w ogóle to ich nie lubię, ale spytam męża, może on będzie miał ochotę - mówi.

Wójta Marcinkiewicza sceptycyzm mieszkańców nie zraża. - Nie zrezygnuję z żadnej szansy, żeby w naszej gminie rodziło się więcej dzieci - zapowiada. - Zresztą to nie tylko nasz problem, ale wielu innych gmin. Jeden z kolegów wójtów już mnie pytał, czy nie mógłby zamówić jakieś pięć ton daktyli z Iraku.