Sąd nad sędzią Kryże

Na 25 stycznia sąd apelacyjny wyznaczył wczoraj termin ogłoszenia wyroku w sprawie afery FOZZ. Tydzień zastanawiać się będzie, czy powołanie sędziego Andrzeja Kryże na przewodniczącego w procesie oraz to, jak prowadził on rozprawy, miało wpływ na wyrok I instancji

"Bezstronność" - to słowo najczęściej pojawiało się wczoraj w ustach obrońców oskarżonych w tzw. aferze FOZZ. Adwokaci zaskarżyli wyrok z marca 2005 r., którym - za przywłaszczenie i narażenie Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego na miliony dolarów strat - na dziewięć lat więzienia skazany został były dyrektor generalny FOZZ Grzegorz Żemek, na sześć - jego zastępczyni Janina Chim, na 3,5 roku - Dariusz Przywiczerski (były prezes Uniwersalu, dziś ścigany listem gończym). Troje kolejnych oskarżonych dostało mniejsze kary.

Analiza operacji finansowych, poprzez które zdaniem prokuratury na konta w rajach podatkowych i do prywatnych kieszeni wyprowadzone zostały w latach 1989-90 te milionowe kwoty, zeszła wczoraj na dalszy plan. Adwokaci skupili się bowiem na procedurze. - Sędzia Kryże stosował przepisy nieobowiązującej procedury, ale przyszłe - mówił mec. Czesław Jaworski, obrońca m.in. Chim. I wiadomo było, że chodzi o zmiany w prawie, które Kryże forsuje dziś jako wiceminister sprawiedliwości.

To wokół Kryże toczyła się cała apelacja. To, że w 2001 r. został on wyznaczony do przewodniczenia rozprawie z naruszeniem procedury, w listopadzie 2005 r. przesądził Sąd Najwyższy, ale sądowi apelacyjnemu pozostawił ocenę, czy miało to wpływ na wyrok.

Zdaniem adwokatów miało. Mec. Marcin Zaborski, obrońca Grzegorza Żemka, przypomniał, że pierwszego dnia procesu sędzia mówił o 40 mln Polaków pokrzywdzonych w tej sprawie, a więc siebie do nich zaliczył. Mec. Czesław Jaworski zarzucił Kryżemu łamanie zasady domniemania niewinności w publicznych wypowiedziach, ale też tych zapisanych w uzasadnieniu wyroku. Argumentem dla adwokatów była też pozasądowa działalność Kryże. Do sądu apelacyjnego przyszły z Sejmu dokumenty potwierdzające, że z rekomendacji Zbigniewa Ziobro (PiS) doradzał on jako ekspert w sejmowej komisji nadzwyczajnej ds. nowelizacji prawa karnego. To ta komisja, już po wyroku w sprawie afery, forsowała wydłużenie okresów przedawnień, tak by ten skazujący wyrok ratować. Adwokaci chcieli wczoraj, by sąd zapytał Trybunał Konstytucyjny o zgodność tej noweli z konstytucją. Sąd się nie zgodził.

Ale problem doradzania przez sędziego Kryże pozostał. Gdy prokurator Danuta Droesler wnosiła o odrzucenie apelacji i utrzymanie wyroku, bo "nie znalazła przepisu, który by zakazywał sędziemu bycia ekspertem", przerwał jej przewodniczący rozprawie sędzia Paweł Rysiński: - W konstytucji jest zapis, sędzia nie może należeć do partii politycznej ani prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziego. Więcej na ten temat usłyszymy zapewne za tydzień w wyroku.